Wybór koców grzewczych do motocykli to temat często poruszany w środowisku motocyklistów torowych. Rynek oferuje szeroki wachlarz produktów, od najtańszych po markowe rozwiązania, a opinie na temat ich skuteczności i niezawodności są zróżnicowane. Poniżej przedstawiamy przegląd doświadczeń i perspektyw dotyczących różnych typów koców grzewczych.
Koce grzewcze: Cena a niezawodność
Wśród motocyklistów panuje przekonanie, że droższe rozwiązania są z reguły lepsze. Jednakże, rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana. Jak pisał A.S. w jednym z wątków, używa on najtańszych koców za 800 zł, które służą mu już parę sezonów i jest z nich zadowolony. Z drugiej strony, koce BIKEtek, kosztujące około 600 zł, były już na kilku forach przedmiotem dyskusji, ponieważ zdarzyło się, że „zjarały się razem z moto”.
Pewien użytkownik o pseudonimie Draco zaobserwował, że więcej widział „zjaranych koców po 2000 zł niż tych z miedzianymi drucikami”. Podkreślił on, że używa swoich koców przez 4 sezony, kupionych u Leguta (legato motocykle), które są "totalnymi chińskimi »no name«", firmowanymi wówczas przez Womet-Tech. Po 1,5 sezonu padła funkcja diody informującej o grzaniu (czerwona), ale zielona dioda, sygnalizująca nagrzanie, nadal działa. Pomimo tego, większych defektów nie było, a koce grzeją non stop.

Często zdarza się, że w innych kocach palą się przewody zasilające, odpadają wtyczki, łamią się kable, a same koce przepalają się, „aż spirale na wierzch wychodzą”. Dotyczy to produktów od 1300 zł wzwyż. Natomiast w kontekście markowych produktów, takich jak Tyrex czy Termorace, wielu motocyklistów uważa je za najwyższą klasę. Chłopaki używają ich już 5 lat, latając co dwa tygodnie na tor, co jest traktowane jako wyznacznik jakości. Warto jednak pamiętać, że chiński produkt to zawsze loteria - może działać bez zarzutu, a może ulec awarii. Jak to ujął jeden z motocyklistów, „co się stanie, jak się kupi koce za parę stów i się spalą? A to prawie reguła”.
Efektywność i temperatura grzania
W kwestii efektywności grzewczej, wielu uważa, że wszystkie koce grzeją skutecznie. Można tworzyć „filozofie i religie” na temat koców z carbonu, które rzekomo „grzeją jak żadne inne”, idealnie rozprowadzając ciepło po oponie. Jednakże, praktyka pokazuje, że po zdjęciu zarówno tanich, jak i drogich koców, każda opona „parzy po całości”. Jak powiedział Mirek Bożek z DuszanTeam: „skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?”
Pomiary pirometrem na Kisielinie wykazały, że temperatura opon po zdjęciu koców wynosiła 83 stopnie. Inne pomiary również wskazywały na wysokie temperatury, choć zdarzyło się, że po zjeździe z toru opona miała 68 stopni. Rodzi to pytanie: „jak np. coś się przepali w kocu, to skąd masz pewność, że guma dogrzana?”

Warto również zwrócić uwagę na felgę, która odgrywa dużą rolę jako akumulator ciepła. Dlatego niektórzy włączają koce nawet 1,5 godziny przed pierwszym wjazdem, aby i felga się dogrzała. Mimo wszystko, droższe koce powyżej 1000 zł często lepiej dogrzewają boki opony, co może mieć znaczenie dla profesjonalistów.
Praktyka użycia i optymalizacja czasu
Typowy czas nagrzewania koców wynosi średnio 30-40 minut przed pierwszym wjazdem. Niektórzy jednak grzeją opony przez 1 godzinę czy nawet 1,5 godziny. Koce są wyposażone w termostat, który nagrzewa oponę do 80 stopni, a następnie wyłącza się, ponownie włączając się, gdy temperatura spadnie do 60-70 stopni.
Po zjeździe z toru koce są zazwyczaj ponownie zakładane na opony i pozostają włączone przez około 40 minut do godziny, w zależności od długości przerw między sesjami. W trakcie przerwy na obiad niektórzy wyłączają koce, inni nie. Jeśli zostaną wyłączone, należy włączyć je ponownie około 30-40 minut przed kolejną sesją. Nawet jeśli zapomni się i włączy je tylko na 10-20 minut, „i tak o niebo jest lepiej niż wcale bez koca”.
Należy zawsze pamiętać o odłączeniu zasilania przed zdjęciem koców z opon, choć przez „setki razy zdarzyło się nie odpiąć albo i nawet zwalić ze stojaka w KOCU”. Ostatecznie proces jest prosty: „Zakładasz, włączasz… grzejesz - ubierasz się, odpinasz kable, zdejmujesz, zrzucasz ze stojaków i kufa PYNDZEL!!!!!!”
Jak używać koca elektrycznego Silentnight
Markowe rozwiązania: Tyrex i Termorace
Jak wspomniano, markowe produkty takie jak czeskie TYREX, polecane przez Leguta, oraz Termorace, są często wskazywane jako rozwiązania najwyższej klasy. Ich zaletą jest nie tylko jakość grzania, ale także gwarancja i możliwość napraw. Doświadczenia pokazują, że te koce potrafią służyć niezawodnie przez wiele lat intensywnego użytkowania na torze.
W środowiskach, gdzie liczy się każdy detal, na przykład wśród zawodników Pucharu Polski, dbałość o sprzęt, w tym o koce grzewcze, osiąga szczytowy poziom. „NIC CI NIE POTRZEBNE... absolutnie... żadne mierzenie - to masturbacja!” - to stwierdzenie odnosi się do przekonania, że dla większości amatorów nadmierne analizowanie temperatury opon nie jest konieczne. Ważne jest, aby opony były odpowiednio nagrzane.
Wnioski i praktyczne porady
Ostateczna decyzja o wyborze koców grzewczych należy do każdego motocyklisty i powinna być podjęta na własną odpowiedzialność. Jak pokazują doświadczenia, zarówno tanie, jak i drogie koce mogą mieć swoje wady i zalety. Kluczowe jest, aby zapewnić oponom odpowiednią temperaturę roboczą przed wyjazdem na tor. Zamiast skupiać się wyłącznie na marce koców, warto również zadbać o jakość pozostałego sprzętu, np. „kupić konkretny kabel do przedłużacza i porządne wtyczki”.
Historie o pożarach przewodów zasilających czy uszkodzeniach koców, które często słyszy się na torach w Brnie, na Słowacji czy Węgrzech, świadczą o tym, że nawet z markowym sprzętem mogą zdarzyć się nieprzewidziane sytuacje. W takich momentach najważniejsza jest szybka reakcja. Jak opisał jeden z uczestników, gdy zapalił się przewód u kolegi, „w sekundzie byliśmy przy moto - cyk wtyczka i finał”.
Ważne jest, aby wybierać sprzęt, który zapewni bezpieczeństwo i pozwoli cieszyć się jazdą. Każdy może podjąć decyzje na własną odpowiedzialność, mając na uwadze różnorodność dostępnych produktów i doświadczenia innych użytkowników.