Ładowacze Obornika: Wymogi Prawne Dotyczące Płyt Betonowych i Wybór Sprzętu

Współczesne rolnictwo, zwłaszcza w obszarze hodowli zwierząt, stoi przed wyzwaniami związanymi zarówno z efektywnym zarządzaniem nawozami naturalnymi, jak i doborem odpowiedniego sprzętu do ich obsługi. W niniejszej artykule przyjrzymy się wymogom Programu azotanowego dotyczącym przechowywania obornika, a także różnym typom ładowaczy, od zaawansowanych maszyn teleskopowych po innowacyjne rozwiązania czołowe i ekonomiczne alternatywy.

Obowiązki Rolników: Program azotanowy a przechowywanie obornika

Płyta obornikowa czy czasowe składowanie na gruncie?

Dla rolników utrzymujących zwierzęta gospodarskie, kwestia właściwego przechowywania obornika jest kluczowa. Wiele osób zastanawia się, czy będzie wymagana od nich płyta obornikowa, zwłaszcza w kontekście nowych regulacji. Od tego roku rolnicy prowadzący chów lub hodowlę zwierząt gospodarskich w liczbie mniejszej lub równej 210 DJP (Duże Jednostki Przeliczeniowe) powinni dostosować powierzchnię i pojemność posiadanych miejsc do przechowywania nawozów naturalnych do wymogów określonych w Programie azotanowym.

Program azotanowy wskazuje, że możliwe jest czasowe, jednak nie dłużej niż przez 6 miesięcy od dnia utworzenia każdej z pryzm, przechowywanie obornika bezpośrednio na gruntach rolnych. Nie wskazuje jednak, w jakiej porze roku jest to możliwe. Takie pryzmy powinny być zlokalizowane poza zagłębieniami terenu, na możliwie płaskim terenie, w miejscu niepiaszczystym i niepodmokłym, w odległości większej niż 25 m, m.in. od linii brzegu wód powierzchniowych oraz ujęć wód.

Schemat budowy płyty obornikowej zgodnie z Programem azotanowym

Odpowiedzialne za realizację Programu azotanowego Ministerstwo Infrastruktury tłumaczy jednak, że możliwość czasowego przechowywania obornika bezpośrednio na gruncie została przewidziana dla usprawnienia pracy gospodarstwa przy nawożeniu. Ponadto Program azotanowy nie przewiduje odstępstw od obowiązku przygotowania miejsc do przechowywania nawozów naturalnych, wytwarzanych w gospodarstwie rolnym lub przyjętych od innego gospodarstwa. W praktyce oznacza to, że dla stałego przechowywania obornika w większości przypadków niezbędna jest płyta obornikowa lub inne dedykowane, szczelne miejsce.

Nowoczesne ładowarki teleskopowe: rozwiązania dla dużych gospodarstw i pracy na betonie

Manitou MLT 850-145 V+: Moc, zasięg i precyzja

W dużych, rozproszonych gospodarstwach, gdzie tereny uprawne rozciągają się nawet do 120 km od głównej siedziby, a sama powierzchnia wynosi około 700 ha, efektywność maszyn ma kluczowe znaczenie. Nowa ładowarka, taka jak Manitou MLT 850-145 V+, ma uzupełnić flotę siedmiu już pracujących maszyn w zakresie prac wymagających większego udźwigu, zasięgu i szybkości załadunku. Poza produkcją roślinną, będzie ona wykorzystywana w wielu innych zadaniach w różnych lokalizacjach.

Maszynę wyposażono w silnik Yanmar o mocy 141 KM oraz bezstopniową przekładnię M-Vario Plus. Ładowarka waży ponad 10,7 t, a jej udźwig wynosi 4,99 t przy zasięgu 7,6 m. Dzięki prędkości maksymalnej 40 km/h może przemieszczać się między polami i bazami bez większych ograniczeń. Zastosowany system kamer SafeView obejmuje trzy kamery wysokiej jakości - w tym jedną zainstalowaną na głowicy teleskopu, która automatycznie uruchamia się przy podnoszeniu ramienia, ułatwiając precyzyjne wysypywanie materiału nawet w trudnych warunkach widoczności. W utrzymaniu wysokiej wydajności pomaga również odpowiedni osprzęt, w tym łyżka do materiałów sypkich o pojemności 4,5 tys. litrów.

Nowoczesna ładowarka teleskopowa Manitou MLT 850-145 V+ w akcji

Trwałość i łatwość obsługi w intensywnej eksploatacji

W gospodarstwach, gdzie maszyny nie mają przypisanych operatorów na stałe i każdy z pracowników musi być gotowy do pracy na dowolnej ładowarce, kluczowe stają się prostota obsługi, intuicyjność i zabezpieczenia przed błędami ludzkimi. Z tego właśnie wynika m.in. decyzja o centralnym smarowaniu w Manitou MLT 850-145 V+. Dla rolnika to nie luksus, a konieczność - sposób na zapewnienie trwałości maszyny w sytuacji, gdy nikt nie jest codziennie odpowiedzialny za jej stan techniczny. Nowa Manitou porusza się na ogumieniu Vredestein Endurion 500/70 R24, zaprojektowanym do pracy na betonie i utwardzonych nawierzchniach.

JCB 532 - 70 - ten sprzęt to prawa ręka na gospodarstwie | Prezentacja / test ładowarki [PL / ENG]

Kompaktowe rozwiązania - Manitou 625-75

W parku maszynowym znajduje się również kompaktowa ładowarka Manitou 625-75, która doskonale sprawdza się w ciasnych przestrzeniach, pracach magazynowych i na terenach dzierżawnych, gdzie dostęp do budynków bywa utrudniony. Taką kompaktową ładowarką można posprzątać szczotką, poustawiać palety, załadować nawozy czy przestawić beczki, co świadczy o jej dużej wszechstronności.

Kompaktowa ładowarka teleskopowa w pracach magazynowych

Innowacyjne ładowacze czołowe teleskopowe dla mniejszych gospodarstw

Wyzwania załadunku wysokoburtowych naczep

Załadunek wysokoburtowych pojazdów ciężarowych to wyzwanie, któremu tradycyjny ładowacz czołowy do ciągnika o mocy rzędu 100 KM często nie jest w stanie sprostać. Dedykowane dla rolnictwa naczepy ciężarowe mają krawędź burt sięgającą 3,5 m, a czasem więcej. Z myślą o załadunku takich środków transportu trzeba nastawić się na zakup ładowarki teleskopowej lub standardowego ładowacza czołowego przeznaczonego dla ciągnika o mocy przynajmniej 200 KM. Oba te warianty nie wchodzą jednak w rachubę w gospodarstwie o powierzchni 30 ha, gdzie budżet i skala prac są inne.

W gospodarstwie Marcina Urbaniaka ciągnikiem przeznaczonym pod ładowacz czołowy był John Deere 5080M o mocy znamionowej 76 KM. W tej klasie wielkości sztywne jednoczęściowe wysięgniki zagranicznych producentów dysponują wysokością unoszenia do 4 m, liczoną do punktu obrotu osprzętu. Wartość ta jednak jest mało praktyczna, jeśli nie jesteśmy w stanie przechylić całej łyżki bądź krokodyla poza krawędzią burty. Taka sytuacja bardzo często ma miejsce przy tradycyjnym ładowaczu czołowym pracującym na maksymalnym unosie. Należy wówczas brać pod uwagę wysokość podnoszenia do spodu osprzętu w położeniu poziomym oraz do dolnej krawędzi w pozycji maksymalnego pochylenia. Te parametry u czołowych producentów ładowaczy dedykowanych do ciągnika Marcina Urbaniaka nie przekraczają odpowiednio 3,75 m i 3,30 m. Dalsze rozważania, która wielkość jest bardziej istotna, zależą głównie od rodzaju i stanu materiału oraz jego kąta usypu.

Emplex LT 2,1-4,7 P: polskie rozwiązanie

Marcin Urbaniak zdecydował się zatem na zakup teleskopowego ładowacza czołowego, którego jedynym producentem w naszym kraju jest firma Emplex ze Słupcy koło Wrześni. Takiego narzędzia nie znajdziemy także w ofercie znanych zagranicznych producentów. Mniej popularne firmy spoza Europy wprawdzie próbowały swoich sił z wysięgnikiem teleskopowym, ale konstrukcje te nie trafiły nigdy seryjnie na taśmę montażową. Emplex rozpoczął produkcję ładowaczy czołowych z wysuwanymi ramionami w 2010 r.

Za ładowacz czołowy Emplex typu LT 2,1-4,7 P rolnik spod Wrześni zapłacił 30 000 zł netto. W koszt wliczone są także: rama wsporcza dla wysięgnika, osprzęt oraz wykonana przez firmową ekipę zabudowa na ciągniku. Ładowacz ten współpracuje z dwiema łyżkami objętościowymi, widłami do obornika oraz stelażem wraz z montowanymi do niego zębami paletowymi i alternatywnie wkręcanymi szpikulcami do bel. Wszystkie narzędzia poza krokodylem pochodzą ze stajni Emplex i są łączone z ramionami poprzez znormalizowaną ramkę euro z automatycznym ryglowaniem poprzez zaparcie osprzętu na siebie. Zestaw ten został zakupiony w styczniu 2011 r.

Teleskopowy ładowacz czołowy Emplex LT 2,1-4,7 P zamontowany na ciągniku

Montaż, hydraulika i sterowanie

Przeznaczony pod ładowacz ciągnik John Deere 5080M ma tzw. konstrukcję półramową. Takie rozwiązanie upraszcza montaż konsoli wsporczej dla wysięgnika. Powiązana jest ona z podłużnicami traktora za pomocą 14 śrub, po siedem z jednej strony. Dodatkowo oba słupki konsoli łączą się u dołu ze sobą belką usztywniającą. Wysięgnik przymocowany jest do wsporników mieszanym systemem najazdowo-przekładkowym. Podpinanie ramion do ciągnika zajmuje Marcinowi Urbaniakowi 10-15 min. To wprawdzie znacznie dłuższy czas montażu w porównaniu do czołowych firm zachodnich, ale można go wyraźnie skrócić, stosując pojedyncze szybkozłącze do hydrauliki. Rolnik z Nowej Wsi Królewskiej zdecydował się jednak na węże wkręcane pojedynczo, a jest ich aż osiem, ponieważ wysięgnik zdejmowany jest tylko raz w roku na czas żniw, gdy ciągnik wykorzystywany jest do pracy z prasą zwijającą przy zbiorze słomy.

Na początku użytkowania słupeckiego narzędzia olej do zasilania bloku zaworów dostarczany był poprzez jedną z dwóch par wyjść hydraulicznych dostępnych z tyłu ciągnika. Obecnie wszystkie szybkozłącza są wolne, ponieważ olej jest pobierany z pominięciem rozdzielacza, przy wykorzystaniu uprzednio zaślepionych fabrycznych gniazd z tyłu ciągnika dedykowanych do obsługi ładowacza. John Deere 5080M wyposażony jest w tandemową zębatą pompę hydrauliczną o łącznej wydajności nominalnej 74 l/min przy ciśnieniu 200 bar. Do wykorzystania na tylny TUZ i wyjścia zewnętrzne służy sekcja o wydatku 50 l/min. Ładowacz o dość rozbudowanej hydraulice radził sobie bezproblemowo. Wszystkie cztery tylne szybkozłącza są Marcinowi Urbaniakowi potrzebne przy prasowaniu podsuszonej zielonki w bele, a maszyna wymaga dwóch par gniazd.

Do sterowania zaworami hydraulicznymi ładowacza służy dżojstik zamocowany w pobliżu przedniej części bocznego panelu obsługowego ciągnika. Ładowacz wyposażony jest w cztery sekcje hydrauliki. Dwie z nich, podnoszenie i opuszczanie ramion oraz przechył osprzętu, obsługiwane są za pośrednictwem linek Bowdena. Za ruch suwaka w pozostałych sekcjach rozdzielacza odpowiada elektromagnes otrzymujący impulsy poprzez wywieranie nacisku na guziki dżojstika. Prąd pobierany jest z obwodu stacyjki. W ten sposób steruje się wysuwem teleskopu oraz tzw. trzecią funkcją, która u Marcina Urbaniaka wykorzystywana jest jedynie przy pracy z krokodylem. Ładowacz dysponuje hydraulicznym prowadzeniem równoległym, a do poziomowania służą umieszczone nad pierwszą częścią ramion siłowniki, które współpracują z siłownikami sterowania osprzętem.

Parametry pracy i efektywność w obsłudze obornika

Ładowacz Emplex LT 2,1-4,7 P o masie własnej 870 kg przy całkowicie wsuniętym teleskopie i w odległości 0,5 m od przegubu odpowiedzialnego za przechył narzędzia dysponuje udźwigiem 2,1 t w całym zakresie podnoszenia. Przy maksymalnym unosie punkt obrotu osprzętu znajduje się wówczas 3,8 m nad podłożem, a prześwit pod łyżką wynosi 3,6 m. Po całkowitym wysunięciu teleskopu pierwszy parametr wynosi 4,7 m, zaś drugi 4,5 m. Udźwig w skrajnym dolnym położeniu zmniejsza się wtedy do 0,5 t, natomiast przy maksymalnym podniesieniu sięga 2,1 t. Podczas rozsądnego korzystania z ładowacza operator powinien wysunąć teleskop dopiero w górnej pozycji wysięgnika i schować go przed opuszczeniem po następną porcję materiału.

Większa łyżka objętościowa Emplexu waży 320 kg, ma szerokość 2,2 m oraz pojemność 1,3 m³. Służy do załadunku ziarna zbóż, ziemniaków oraz cebuli na naczepy. W pierwszym przypadku waga ładunku sięga 1 t, co przy uwzględnieniu masy własnej czerpaka daje ok. 1300 kg. Podobny ciężar powoduje praca z big-bagami przenoszonymi przy udziale paleciaka. Większe obciążenie dla ładowacza w gospodarstwie Marcina Urbaniaka stanowi jedynie obornik przekazywany z płyty gnojowej na rozrzutnik. Chwytak widłowy marki Volant o szerokości 1,8 m i masie własnej 280 kg jest w stanie pobrać za jednym zamachem ponad 1,5-tonową porcję, a łączny ciężar sięga wtedy 2 t. Przy tym praca z obornikiem ze względu na niską wysokość załadunkową rozrzutnika nie wymaga korzystania z teleskopu.

Zastosowanie w gospodarstwie i przeciwwagi

Jako przeciwwagę do ładowacza Marcin Urbaniak wykorzystuje montowaną na tylnym TUZ-ie beczkę z blachy stalowej zalaną betonem z kamieniami. Własnej roboty balast waży ok. 0,5 t. Słupecki ładowacz wyposażony jest w amortyzator hydropneumatyczny. Do jego wyłączania bądź załączania służy zawór odcinający sterowany dźwigienką umieszczoną w pobliżu sekcji rozdzielacza. Rolnik pracuje cały czas z aktywną amortyzacją pracy wysięgnika. Wyłączył ją tylko raz podczas wykorzystania ładowacza w roli lewarka do podniesienia przedniej osi ciągnika. W obrębie bloku zaworów znajdziemy także drugą dźwignię, która stanowi zamek hydrauliczny do zablokowania sekcji odpowiedzialnej za podnoszenie i opuszczanie ramion.

Praktyczne rozwiązania i alternatywy: używane koparkoładowarki do obornika

Rosnące wyzwanie utylizacji obornika

Kiedyś poszukiwania ładowacza do obornika, takiego jak NuJN, nie napotykały na zachęcające oferty. Od tamtego czasu sytuacja zmieniła się na gorsze - obecnie na wsi (przynajmniej tej śląskiej) nikt nie chce obornika odbierać, a szansa na to, że rolnik będzie musiał zmagać się z problemem osobiście, stała się całkiem realna. W takiej sytuacji, pozostaje wybór własnego ładowacza hydraulicznego.

Doświadczenia z modyfikacją koparek "Biełaruś"

Jeden z rolników opowiada o doświadczeniach znajomego, który próbował zbudować ładowacz wykorzystując układ hydrauliczny z koparki "Biełaruś". Kupił rolniczą "Biełaruś" z rozmrożonym silnikiem, zdemontował ramę z hydrauliką, dorobił podwozie, założył silnik elektryczny 7,5 kW do napędu głównej pompy olejowej i rozpoczął próby. Sprzęt okazał się mocno niepraktyczny z racji elektrycznego zasilania, bezpieczeństwa i irytująco wolnej pracy. Cykl załadunku jednych wideł trwał 2-3, a nawet 5 minut, a manewrowość ładowacza była bardzo ograniczona - sprzęt nie spełnił pokładanych nadziei. Kolega żałował, że zamiast naprawić czy wymienić silnik i korzystać z fabrycznej ładowarki "Biełaruś", zrobił przeróbkę, która kosztowała go sporo pieniędzy i mnóstwo własnej robocizny, a efekt był mizerny.

Mając na względzie takie doświadczenie, inny rolnik, potrzebując sprzętu do robót ziemnych, zakupił starą, ale sprawną koparkę "Biełaruś" typu budowlanego. Do robót załadunkowych dokupił tzw. czerpak od "Biełaruśki" rolniczej. W momencie, gdy trzeba kopać, używa łyżki standardowej, a kiedy trzeba załadować piasek, ziemię lub gnój, zakłada w miejsce łyżki ten czerpak, uzyskując pełnowartościowy ładowacz. Co prawda kinematycznie to niezbyt eleganckie, gdy czerpak przechyla się przy podnoszeniu, ale zarówno ziemia, piasek, gruz zaciśnięty w szczękach daje się załadować, a tylko co nieco wypada z czerpaka. Cykl załadunku wynosi poniżej minuty, czasem nawet poniżej 30 sekund, co jest błyskawicą w porównaniu z elektrycznie napędzanym ładowaczem. Ważne jest, że mocowanie do ramienia koparki jest inne niż w oryginalnej "Biełaruśce" rolniczej, ze względu na odmienne mocowanie w wersji budowlanej.

Koparkoładowarka typu

Rozważania o kosztach i dostępnych opcjach

Reasumując, jeżeli rolnik potrzebuje ładowarki do gnoju, poleca się zakup "Biełaruśki" rolniczej - to gotowy sprzęt, który można kupić za 5-6 tysięcy złotych jako ładowarko-koparkę. Jednak nie każdy jest skłonny wydać 6 tysięcy złotych na coś, co będzie używane może raz na kwartał, zwłaszcza gdy za 3 tysiące można kupić „trolla”, a ciągnik już jest w posiadaniu. Alternatywne oferty, takie jak używany ładowacz NuJN, również są rozważane, co wskazuje na różnorodność potrzeb i możliwości w gospodarstwach rolnych.

tags: #ladowacz #obornika #beton