Legendy skoków narciarskich: Małysz, Hannawald, Schmitt, Ammann

Świat skoków narciarskich widział wiele niezapomnianych rywalizacji i sportowców, którzy na trwałe zapisali się w historii tej dyscypliny. Wśród nich szczególne miejsce zajmują Adam Małysz, Sven Hannawald, Martin Schmitt i Simon Ammann - prawdziwe legendy, których pojedynki elektryzowały kibiców na całym świecie. Niniejsza artykuł przybliża ich kariery, osiągnięcia oraz wzajemne relacje na skoczni i poza nią.

zdjęcie przedstawiające Adama Małysza, Svena Hannawalda i Martina Schmitta razem

Adam Małysz i jego rywale - wspomnienia po latach

Już samo spojrzenie na ekran, na którym w jednym miejscu widać Adama Małysza, Svena Hannawalda i Martina Schmitta, sprawia, że wspomnienia wracają z olbrzymią siłą. Dzięki WP SportoweFakty, wielcy mistrzowie mieli okazję wymieniać się doświadczeniami i wspominać swoje najlepsze lata. Podczas jednego ze spotkań, Sven Hannawald wspominał mecz piłkarski rozegrany niegdyś w Warszawie, mówiąc: „Jako sportowcy na pewno potrafimy obchodzić się z piłką. Muszę powiedzieć, że po tym, jak widziałem grę Adama, Robert Lewandowski może się cieszyć, że Adam jest skoczkiem, a nie piłkarzem, bo miałby niezłą konkurencję”.

Martin Schmitt, odpowiadając na pytanie Adama Małysza o samopoczucie podczas pobytów w Polsce, przyznał, że w 2002 roku w Zakopanem było ostro. Kibice rzucali w Niemców śnieżkami, w ten dziwny sposób kibicując Polakom. Schmitt jednak nie ma im tego za złe, komentując: „Zawsze postrzegałem to jak w piłce nożnej. Czyli że jest to coś normalnego. Kiedy na przykład Bayern jedzie do Dortmundu, to jest wygwizdywany. Podobnie jest, kiedy Borussia gra na wyjeździe z Schalke”. Spotkanie prowadził Marcin Gazda z Eleven Sports.

Adam Małysz przez lata swojej kariery rywalizował z największymi tuzami skoków narciarskich, w tym z Janne Ahonenem, Martinem Schmittem, Simonem Ammannem, a pod koniec kariery także z Thomasem Morgensternem czy Gregorem Schlierenzauerem. Polak w pamięć zapadł jednak szczególnie Niemiec Sven Hannawald, który cieszył się wśród kibiców z naszego kraju najmniejszym szacunkiem ze wszystkich rywali „Orła z Wisły”. Warto pamiętać jednak, że Hannawald mierzył się w trakcie i po karierze z gigantycznymi problemami. Adam Małysz zapisał piękną kartę w historii skoków narciarskich, jednak trudno byłoby doceniać jego wyczyny, gdyby nie fakt, że rywalizował z nie mniejszymi legendami tej dyscypliny sportu. Wzajemna rywalizacja bardzo często napędza zawodników do jeszcze większego wysiłku na treningach i pełnego skupienia podczas zawodów, dzięki czemu pomagają oni sobie pośrednio wspiąć się na wyżyny. Niektórzy z rywali „Orła z Wisły” cieszyli się szacunkiem lub nawet sympatią polskich kibiców, inni byli chłodno przyjmowani przez polskich fanów. Do pierwszej grupy można zaliczyć m.in. Martina Schmitta, a do drugiej Svena Hannawalda, choć obaj byli Niemcami.

Sven Hannawald: triumfy i trudności

Sven Hannawald z jednej strony potrafił napsuć krwi polskim kibicom, z drugiej jednak trudno porównywać jego osiągnięcia do osiągnięć Małysza. Niemiec ma co prawda na swoim koncie złoto igrzysk olimpijskich zdobyte z drużyną, ale w przeciwieństwie do Małysza nie wygrał żadnej Kryształowej Kuli - Polak ma ich aż cztery. Został on zapamiętany m.in. z triumfu w Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2001/2002, czyli sezon po tym, jak po raz pierwszy wygrał go „Orzeł z Wisły”. Jak się później okazało, już wtedy Hannawald mierzył się z dużymi problemami fizycznymi i psychicznymi. Trudno było mu sobie poradzić ze swoim perfekcjonizmem. „Po ostatnim zwycięstwie uświadomiłem sobie, że ten triumf kosztował mnie tyle sił, zarówno fizycznych, jak i psychicznych, że teraz mam potrzebę wycofania się z życia” - mówił na łamach „Za punktem K”. „On już się nie śmiał, nie bawił, nie płakał”.

Swoją karierę Hannawald zakończył po sezonie 2003/2004, po którym trafił na leczenie do Kliniki Medycyny Psychosomatycznej w Bad Groenenbach. „Czułem strach przed nowym miejscem i moim nowym pokojem, w którym miałem spędzić wiele godzin. Po czterech tygodniach było już na tyle dobrze, że pierwszy raz pomyślałem: "Jestem gotowy, by znowu wyjść do ludzi". Nie opuściłem kliniki z przekonaniem, że jestem innym Svenem Hannawaldem, wiedziałem, że wciąż w wielu aspektach dążę do perfekcji, ale nauczyłem się odpoczywać” - opisywał swoje leczenie Hannawald. Po zakończeniu kariery skoczka Hannawald poświęcił się innym aktywnościom - grze w piłkę nożną czy, podobnie jak Małysz, rajdom samochodowym.

archiwalne zdjęcie Svena Hannawalda na skoczni

Simon Ammann: od sensacji do legendy

Simon Ammann (ur. 25 czerwca 1981 w Grabs) jest jednym z najbardziej utytułowanych skoczków narciarskich w historii tej dyscypliny. Wychował się w rodzinie Heinricha i Margith, ma dwóch braci - Eliasa i Josiasa, oraz dwie siostry - Stefanie i Magdalenę. Jego rodzice prowadzą gospodarstwo rolne, jednak sam Simon Ammann nigdy nie był zainteresowany pracą w tym zawodzie. Zdał maturę, zdobywając średnie wykształcenie, a obecnie studiuje informatykę i elektrotechnikę na Politechnice Federalnej w Zurychu. Mieszka w Schindellegi. 25 czerwca 2010 w miejscowości Pfäffikon wziął ślub z Rosjanką Janą Janowską. O swoim talencie do skoków narciarskich Simon Ammann dowiedział się przypadkowo. W szwajcarskich szkołach podstawowych dzieci próbują różnych dyscyplin sportowych. Ammann pierwszy skok oddał w 1991 roku, w wieku dziewięciu lat, na skoczni w Wildhaus (K-25).

młody Simon Ammann na skoczni narciarskiej

Początki kariery i debiut w Pucharze Świata

Simon Ammann zadebiutował w Pucharze Świata w pierwszym konkursie Turnieju Czterech Skoczni 1997/1998 w Oberstdorfie, zajmując 15. miejsce i zdobywając pierwsze w karierze punkty PŚ. 5 lutego 1998 w Sapporo uplasował się na 25. miejscu, co po raz drugi w karierze dało mu punkty. W łącznej klasyfikacji Pucharu Świata 1997/1998 Ammann został sklasyfikowany na 70. pozycji. W Turnieju Czterech Skoczni 1997/1998 wystartował tylko w dwóch konkursach, zajmując 15. miejsce w Oberstdorfie i 50. w Innsbrucku, co dało mu ostatecznie 48. miejsce w klasyfikacji generalnej. Przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi 1998 w Nagano, Ammann wystartował indywidualnie w mistrzostwach świata juniorów w narciarstwie klasycznym w Sankt Moritz, gdzie uplasował się na 8. pozycji.

Debiut w zimowych igrzyskach olimpijskich Simon Ammann zaliczył w 1998 w Nagano. 8 lutego podczas konkursu drużynowego na dużej skoczni, wraz z Sylvainem Freiholzem, Marco Steinauerem i Bruno Reutelerem, zajął szóstą pozycję. Trzy dni później w indywidualnym konkursie na normalnej skoczni Ammann był 35., a 15 lutego na dużej skoczni sklasyfikowany został na 39. pozycji.

W sezonie 1998/1999 Simon Ammann tylko cztery razy wystąpił w konkursach głównych Pucharu Świata, najwyżej plasując się na 33. miejscu w Engelbergu. W Turnieju Czterech Skoczni 1998/1999 zakwalifikował się tylko do pierwszego konkursu w Oberstdorfie, gdzie zajął 47. pozycję, co w łącznej klasyfikacji dało mu 62. miejsce. 26 lutego 1999 w Ramsau Simon Ammann zadebiutował w konkursie o mistrzostwo świata, zajmując 26. miejsce. W tym samym roku zadebiutował w Letnim Grand Prix, zajmując 24. miejsce w Hinterzarten i 14. w Sapporo.

Skoki narciarskie – drużyna mężczyzn K120 (90 m) – Zimowe Igrzyska Olimpijskie Salt Lake City 2002

Przełom i złote lata

W sezonie 1999/2000 Simon Ammann kilkukrotnie zdobył punkty PŚ, najwyżej plasując się na dwunastym miejscu w Predazzo. Łącznie w sezonie zdobył 48 punktów, co dało mu 45. miejsce w klasyfikacji. W Turnieju Czterech Skoczni 1999/2000 wystąpił tylko raz, zajmując 44. miejsce w Oberstdorfie, co ostatecznie dało mu 70. miejsce w Turnieju. W Letnim Grand Prix 2000 nie zdobył punktów.

W sezonie 2000/2001 Simon Ammann wystąpił tylko w jednym konkursie PŚ, zajmując 41. miejsce w Kuopio. W Letnim Grand Prix 2001 jego najlepszym wynikiem było 5. miejsce w Stams, co w generalnej klasyfikacji dało mu 22. pozycję.

Sezon 2001/2002 Pucharu Świata Ammann rozpoczął 23 listopada 2001 w Kuopio, zajmując 30. miejsce. 15 grudnia w Engelbergu po raz pierwszy w karierze zajął miejsce w pierwszej dziesiątce (7. pozycja), a dzień później stanął na podium PŚ, zajmując drugie miejsce, przegrywając tylko z Adamem Małyszem. 21 grudnia w Predazzo uplasował się na trzeciej pozycji. Podczas treningu przed konkursem PŚ w Willingen 11 stycznia 2002, Simon Ammann zaliczył silny upadek, co wywołało duże problemy w trakcie lotu. Upadł twarzą na bulę w okolicy 50 metra. Lekarz reprezentacji Niemiec, Ernst Jacob, stwierdził u Ammanna liczne stłuczenia i lekkie wstrząśnienie mózgu. Z powodu upadku Ammann nie startował w zawodach do czasu olimpiady w Salt Lake City.

Po igrzyskach Simon Ammann wystartował we wszystkich konkursach Turnieju Skandynawskiego, zajmując m.in. szóste miejsce w Lahti, siódme w Falun i czwarte w Trondheim. 17 marca na Holmenkollbakken w Oslo, podczas ostatnich zawodów Pucharu Świata w sezonie, Simon Ammann po raz pierwszy w sportowej karierze wygrał.

Sensacja w Salt Lake City

Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2002 w Salt Lake City, Simon Ammann dwukrotnie został mistrzem olimpijskim, zarówno 10 lutego na skoczni K-90, jak i 13 lutego na skoczni K-120. Rosnąca popularność po jego pierwszym zwycięstwie olimpijskim doprowadziła do udziału w David Letterman's Talkshow w USA oraz w programie "Wetten, dass...?". Ammann został wybrany w Szwajcarii na Sportowca Roku 2002. 9 marca 2002 roku Simon Ammann zaliczył debiut w mistrzostwach świata w lotach narciarskich w Harrachovie, gdzie zajął piąte miejsce.

Rywalizacja w USA miała przebiegać pod znakiem pojedynku lidera PŚ Adama Małysza ze zwycięzcą TCS Svenem Hannawaldem, który kilka tygodni wcześniej jako pierwszy w dziejach wygrał na wszystkich obiektach imprezy. W Salt Lake City ziściło się powiedzenie: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Na normalnej skoczni najdalej w pierwszej serii pofrunął Małysz, jednak trafił na nierówność na zeskoku i miał problemy po lądowaniu. Niższe noty za styl zepchnęły Polaka na trzecie miejsce. Na półmetku prowadził Ammann, drugi był Hannawald. W finałowej rundzie najdalej poszybował Niemiec. Po skoku Szwajcara zapanowała chwila niepewności. Ostatecznie zwycięzcą okazał się Ammann. Dwudziestolatek utonął w objęciach kolegów, a jego zwycięstwo było olbrzymią sensacją.

Przed zawodami na dużej skoczni był już poważnym kandydatem do medalu. W pierwszej serii potwierdził kapitalną formę, znajdując się na prowadzeniu wspólnie z Hannawaldem, trzeci z niewielką stratą był Małysz. W drugim skoku Szwajcar już wyraźnie odskoczył Polakowi i stało się jasne, że wiślanin upragnionego złota nie zdobędzie. Hannawald nie dał rady przeskoczyć Ammanna, wylądował dalej od Małysza, jednak podparł skok, co skutkowało utratą medalu. W szwajcarskim obozie zapanowała prawdziwa euforia. „Ma predyspozycje bardzo podobne do moich. Jest niewysoki, lekki. Skacze teraz bardzo dobrze” - mówił w Salt Lake City przed kamerami TVP Adam Małysz. „Eksplozja wielkiego talentu. Nie sądziłem, że dziś znów będzie w stanie wygrać, ale wygrał wyraźnie. Gdyby zwyciężył o pół metra, to może troszeczkę by nas to bolało, ale wygrał wyraźnie. Jest w doskonałej formie, a przy tym w drugiej próbie miał też szczęście, bo dostał tak dobry przedni wiatr, że frunął na nim jak na lotni” - komentował po zawodach na dużej skoczni Apoloniusz Tajner.

Ammann stał się nową gwiazdą skoków narciarskich. Medale odbierał w płaszczu, a do tego zakładał okulary i dostrzeżono podobieństwo pomiędzy nim a filmowym Harrym Potterem. Od tej chwili Szwajcara nazywano "Harrym Potterem skoków narciarskich". Zyskał dużą popularność i sympatię kibiców z całego świata. Wystąpił w programie "Late show" Davida Lettermana w amerykańskiej telewizji CBS. Pod koniec sezonu wygrał w Oslo pierwszy w karierze konkurs PŚ, ale w kolejnych latach musiał zmagać się z kryzysem.

Simon Ammann w charakterystycznych okularach

Kryzys i powrót na szczyt

Następne cztery zimy Ammann kończył poza czołową "10" klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W tym okresie tylko trzykrotnie stawał na pucharowym podium, na drugim jego stopniu. Słabo spisał się również podczas IO w Turynie. Wielu wątpiło, że zawodnik z Grabs kiedyś jeszcze znajdzie się w czołówce. „Skoczek narciarski potrzebuje cierpliwości. Tego nauczyłem się tutaj od farmerów, którzy ze względu na swoją pracę muszą być cierpliwi. A gdy przychodzi pora żniw, zabierają się do wytężonej pracy. Przyglądanie się, jak to funkcjonuje z roku na rok, zrozumienie tej filozofii było dla mnie czymś wspaniałym, doskonałym początkiem” - tłumaczył Ammann kilka lat temu w programie "Sport Insiders" na antenie Eurosportu.

Do wielkiej gry powrócił w sezonie 2006/2007. W grudniu, po blisko 57 miesiącach, wygrał drugi konkurs PŚ, znów w Norwegii, tym razem w Lillehammer. Przed mistrzostwami świata w Sapporo zajmował 5. pozycję w PŚ i był wymieniany w gronie kandydatów do medalu. Faworytem do złota, zwłaszcza po treningach i kwalifikacjach, był jednak Małysz. Tymczasem, gdy przyszło do walki na dużej skoczni, Polakowi trafił się gorszy dzień. Ammann natomiast sięgnął po złoto, pokonując o 0,2 punktu, dzięki lepszym notom za styl, młodego Fina Harriego Ollego. To był wielki powrót Szwajcara na salony. Na skoczni normalnej dorzucił kolejny medal. Tym razem to Małysz okazał się od niego lepszy. Ammann pokazał jednak gigantyczną klasę. Wspólnie z brązowym medalistą Thomasem Morgensternem nieśli Polaka na ramionach po jego finałowym skoku. Gest spotkał się z dużym uznaniem w Polsce. PKOl wyróżnił obu skoczków nagrodą Fair Play za "Gest roku 2007".

Dalsze sukcesy i status legendy

Po Sapporo Ammann utrzymał się w czołówce na lata, a w życiowej dyspozycji znalazł się w olimpijskim sezonie 2009/2010. Do Vancouver poleciał w roli lidera PŚ i faworyta do złota. Jego głównym rywalem miał być młody gniewny, wicelider PŚ i dominator poprzedniej zimy Gregor Schlierenzauer. Polscy kibice znów liczyli na Małysza, który w klasyfikacji był 5., ale zanotował zwyżkę formy tuż przed imprezą w Kanadzie. To właśnie ta trójka wzięła udział w głównej rozgrywce o medale. W obu konkursach kolejność była ta sama: brąz dla Schlierenzauera, srebro dla Małysza, a ze złotem Ammann. Szwajcar jako pierwszy w historii skoków wygrał cztery konkursy indywidualne IO. Jego dominacja nie podlegała dyskusji. Na obu obiektach wygrał z wyraźną przewagą. „W mojej formie dużo łatwiej być zrelaksowanym. Dla mnie tak naprawdę skok trwa do 40. metra. Później już tylko sobie lecę” - opisywał Ammann.

„To niesamowite. Po ośmiu latach wróciłem na miejsce, w którym tak naprawdę zaczęła się moja kariera. Znów jestem na szczycie świata. W Salt Lake City łatwiej było wygrać. Byłem nowicjuszem, nikt mnie nie znał. Dziś skaczę pod wielką presją. Mam jednak dużą pewność siebie i energię. Byłem gotowy, by sprostać wyzwaniu i udało się. Musiałem dorosnąć, dojrzeć. Teraz już inaczej postrzegam skoki, sport. Nabrałem doświadczenia” - tłumaczył. Do końca sezonu Szwajcar dominował w konkursach PŚ i ostatecznie triumfował w klasyfikacji generalnej. Zimę marzeń zwieńczył złotym medalem w MŚ w lotach w Planicy.

„Skoki to moja wielka miłość. Nie muszę szukać dodatkowej motywacji, żeby wejść na skocznię i spróbować polecieć jak najdalej. Ja to kocham” - opowiadał w 2010 r. w wywiadzie dla "PS". „Każdy medal, każdy puchar to osobna historia i każdy bardzo dużo dla mnie znaczy. Przyznam jednak, że dwa złote medale zdobyte w Whistler cenię sobie szczególnie. Przecież nikt nie wyobrażał sobie, że będę w stanie powtórzyć sukcesy sprzed ośmiu lat z Salt Lake City. Ja o tym marzyłem, ale nie potrafiłem sobie wyobrazić, że może mi się to udać. Dlatego te dwa medale są dla mnie absolutnie wyjątkowe” - przyznał.

Ammann, czterokrotny indywidualny mistrz olimpijski (dwukrotnie w 2002 oraz 2010), czterokrotny medalista mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym (mistrz i wicemistrz z 2007 oraz brązowy medalista z 2009 i 2011), zdobywca Kryształowej Kuli za zwycięstwo w Pucharze Świata 2009/2010, drugi zawodnik sezonów 2008/2009 i 2010/2011 oraz trzeci sezonu 2006/2007 w Pucharze Świata w skokach narciarskich. Zdobywca Pucharu KOP w sezonie 2009/2010. Trzeci zawodnik Pucharu Świata w lotach narciarskich w sezonach 2006/2007 (nieoficjalnie), 2008/2009, 2009/2010 i 2011/2012. Drugi zawodnik 57. i 59. edycji Turnieju Czterech Skoczni (2009 i 2011) oraz trzeci zawodnik 55. i 62. Turnieju Czterech Skoczni (2007 i 2014). Zwycięzca Turnieju Nordyckiego 2010 oraz trzeci zawodnik tego turnieju w latach 2004, 2007 i 2009. Zwycięzca Letniego Grand Prix 2009 i zaliczanego do niego Turnieju Czterech Narodów. Rekordzista Szwajcarii w długości skoku narciarskiego (239,5 m).

Życie w rodzinnych stronach nauczyło Ammanna cierpliwości i między innymi też dzięki temu wciąż jest czynnym zawodnikiem, chociaż od kilku lat nie liczy się w walce o najważniejsze trofea. W Soczi i Pjongczangu nie odegrał znaczącej roli, ale już sama obecność czterokrotnego mistrza nadawała zawodom dodatkowego blasku. W swoim dorobku ma cztery złote medale IO, tytuły mistrza świata i mistrza świata w lotach, a także Kryształową Kulę za PŚ. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie triumfu w TCS. Kibicom już zawsze będzie się kojarzył przede wszystkim z fantastycznymi występami w Salt Lake City i Vancouver. Fani w Polsce często żartują po jego udanych próbach, że skoro Szwajcar łapie formę, to znak, że zbliżają się igrzyska. „Cieszę się na myśl o nadchodzących igrzyskach. Nigdy nie sądziłem, że tak długo będę rywalizował” - przyznał 40-latek w październikowym wywiadzie dla bluenews.ch. Ewentualny start w Chinach ustanowi go samodzielnym rekordzistą Szwajcarii. W Pekinie może bowiem wystąpić na olimpijskich arenach już po raz siódmy.

tags: #malysz #schmitt #hannawald #ammann