Film „Martwica mózgu” (oryginalnie znany jako „Braindead” lub „Dead Alive”) w reżyserii Petera Jacksona to prawdziwa ikona kina grozy z domieszką komedii. Uznawany za jeden z najbardziej krwawych obrazów w historii kinematografii, szybko zdobył serca fanów gatunku gore i zyskał status filmu kultowego. „Martwica mózgu” to dla wielu najlepszy horror na wesoło, który wyróżnia się nieoczekiwanymi zwrotami akcji, niebanalnymi zgonami i flakami w ilościach, które wypiorą mózg w ulubiony sposób.
Film to czyste gore, które niektórzy określają jako poezję i cud-miód, podczas gdy inni przyznają, że już po pierwszej scenie obiadowej z trudem powstrzymywali odruch wymiotny. Niezależnie od indywidualnych odczuć, "Martwica mózgu" to produkcja dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach i jeszcze mocniejszych żołądkach.

Geneza i fabuła
Pochodzenie małposzczura
Dawno temu ogromne szczury z rozbitego statku nawiedziły Wyspę Czaszek, gwałcąc żyjące na niej małpy. Tak powstał niezwykle groźny i krwiożerczy gatunek - małposzczur, którego ukąszenie powoduje martwicę mózgu. Pewnego dnia ekspedycja naukowa, ku niezadowoleniu tubylców, wykradła jednego osobnika z wyspy. Nieświadomi zagrożenia pracownicy zoo zamknęli go w klatce obok innych zwierząt. Warto dodać, że tubylców z Wyspy Czaszek, miejsca występowania filmowego małposzczura, zagrała drużyna narodowa Fidżi w rugby.
Rozwój akcji
Tymczasem córka właścicieli sklepu - Paquita Maria Sanchez (Diana Peñalver), zakochuje się w młodym, niezdarnym Lionelu (Timothy Balme). Chłopak znajduje się pod silnym wpływem konserwatywnej matki (Elizabeth Moody), która za wszelką cenę pragnie nie dopuścić go do związku z kobietą. Wkrótce matka odkrywa tajemnicę syna i śledzi zakochaną parę. Trafia do zoo, gdzie zostaje ugryziona przez małposzczura. Kobieta zapada na dziwną chorobę, po czym umiera i odradza się jako żądny ludzkiego mięsa zombie.
Od tego momentu kolejne osoby, jak domino, padają ofiarą zarazy, która każe im pożerać ludzi. W ten sposób rozpętane zostaje piekło. Lionel wraz ze swoją dziewczyną Paquitą próbują powstrzymać szerzącą się zarazę. Ocalali będą musieli użyć każdej dostępnej broni, by ustrzec swoje wnętrzności przed krwawym uzewnętrznieniem. W filmie pojawia się również gigantyczna zombie-mamuśka i scena powrotu do łona.
Najlepszym momentem filmu dla wielu jest fragment pod koniec, kiedy ukazuje się matka bohatera totalnie zdeformowana. To, co zrobi bohater, czy miłość zakochanych to przetrwa, a może któreś z nich zginie - tego dowiecie się sami, oglądając film.
Wizja Petera Jacksona
Sukces trylogii „Władca Pierścieni” wyniósł jej twórcę - Petera Jacksona na piedestał i dał mu renomę człowieka, który mistrzowsko operuje rozmachem. Zaskakująco mało ludzi jednak pamięta, że dekadę przed „Drużyną Pierścienia”, reżyser najbardziej komfortowo czuł się w niszy na wskroś nowozelandzkich, horrorowych gore-komedii.
Peter Jackson stworzył dzieło niewątpliwie inspirowane najlepszymi. Warstwa muzyczna, niczym u Almodóvara, swoją kiczowatością przywodzi na myśl latynoskie telenowele. Slapstickowy, absurdalny humor czerpie garściami z dorobku Charliego Chaplina. Protagonista, który z ofiary losu i nieudacznika przeistacza się w Bruce-Campbellowską figurę rodem z drugiej części „Martwego Zła”. Sam proces tej metamorfozy sprawia, że film można wymieniać jednym tchem z innymi arcydziełami gatunku coming-of-age.

Gore i efekty specjalne
Największym atutem, któremu „Martwica mózgu” zawdzięcza swoją renomę, są oszałamiająco dobre efekty praktyczne. Wszechobecne poucinane kończyny, rozwleczone jelita, powyciągane, wciąż bijące serca, a także śluzy, których obecności w ludzkim organizmie nie pamiętamy z lekcji biologii, są tak piękne, że można się w nich zakochać. W żadnym wypadku nie celują w fotorealistyczną wiarygodność - wręcz przeciwnie, jej kosztem eksploatowana jest śliska, obrzydliwa aż do przesady estetyka.
Recenzując „Martwicę mózgu” nie sposób nie wspomnieć o kultowej scenie z kosiarką do trawy, na którą to wykorzystano podobno 300 litrów sztucznej krwi. W finałowej scenie z kosiarką sztuczna krew była pompowana z prędkością 19 litrów na sekundę. Takiej rzezi nie widziano w żadnym innym horrorze, a za tak pomysłowe narzędzie zbrodni filmowi należy się Oscar. Pod koniec widz będzie oglądał tylko i wyłącznie latające flaki i kończyny, a to wszystko skąpane w niewyobrażalnej wręcz ilości posoki.
Niektórzy twierdzą, że do tej pory nie nakręcono jeszcze horroru, który wykorzystałby więcej sztucznej krwi niż to miało miejsce w tym przypadku, i prawdopodobnie już takiego filmu nie będzie, zważywszy na fakt, że w tych czasach spotykamy się najczęściej z krwią pikselową w kinie grozy. Podobno w wielu krajach do wypożyczonej kopii „Martwicy Mózgu” Petera Jacksona dołączano torebki na wymioty. Mimo początkowych mdłości, wszechobecna groteska i bezsprzeczna przesada krwawych scen szybko znieczulają widza.
BRAINDEAD / DEAD ALIVE – Za kulisami (1991)
Humor i groteska
Mimo tych wszystkich potworności, a może właśnie z ich powodu, film jest przede wszystkim komedią. Gdyby „Martwica mózgu” była naczyniem, a przezabawne sekwencje, w których bohaterowie potykają się o leżące na ziemi obiekty były cieczą, to dzban byłby wypełniony po brzegi. Absurdalny humor zmusi widza do głośnego zadawania pytań retorycznych takich, jak „Czy oni naprawdę to zrobili?” przy akompaniamencie klasycznego „Co do chuja?”.
Film dla wielu bardziej podchodzi pod komedię niż pod horror, aczkolwiek zależy to od poczucia humoru. Jeśli masz wrażliwy żołądek, to przed seansem otocz się rozsądną ilością wiader i przygotuj się mentalnie na głowy wrzucane do sokowirówek. Wielu widzów przyznaje, że mało się nie porzygało, ale ze śmiechu jeszcze bardziej nie mogli. Co się zaś tyczy elementów komediowych, to w tej produkcji jest ich całe mnóstwo, a Jackson prezentuje taki rodzaj czarnego humoru, który jest w stanie rozbawić nawet osoby rzadko śmiejące się podczas filmów.
Kultowy status i odbiór
„Martwica mózgu” okazała się wielkim przełomem w kinie grozy, szybko zdobyła serca fanów gore oraz zyskała status filmu kultowego. Nie jest to nadzwyczajne arcydzieło, ale to nie zmienia faktu, że Jackson nakręcił najkrwawszą produkcję w historii kina grozy, a tym samym stworzył jeden z niewielu filmów, po który ciągle sięgają nowe pokolenia widzów. Dla wielu jest to genialne kino czystego gore, którego pragną więcej, zamiast „słodkich Zmierzchów”, przy których można zasnąć.
Film ma sporo niedoróbek warsztatowych - aktorstwo jest po prostu fatalne, a główny bohater jest chyba najbardziej sztuczną postacią w całym filmie. Mimo to potrafi wzbudzić w widzach sympatię i rozśmieszyć odbiorcę, choćby przez swój ciapowaty sposób bycia. Realizacja filmu również pozostawia wiele do życzenia, ale Jackson nie przejmował się zbytnio realistycznym montażem, odnosząc wrażenie, że tym filmem chciał jedynie obrzydzić i rozśmieszyć widza.
Ciekawostki i błędy produkcji
- Film wydano pod dwoma tytułami ("Braindead" i "Dead Alive") z powodu istnienia podobnie brzmiącego "Brain Dead" w USA. "Dead Alive" często kojarzona jest z krótszym czasem trwania spowodowanym cenzurą filmu w danym kraju.
- Mimo, że akcja filmu dzieje się w 1957 roku, na wystawie sklepu, gdzie pracuje Paquita, widać zielone plastikowe skrzynie na jabłka, które pojawiły się dopiero w latach 70. XX wieku.
- Kosiarka, którą widać na filmie, nie była dostępna w 1957 roku w Nowej Zelandii.
- Gdy Paquita wraz z Ritą wciągają przez okno mężczyznę uciekającego przed grupą zombie, krew wokół jego ust na przemian znika i pojawia się między ujęciami.
- Gdy podczas zmywania krwawych śladów stóp z podłogi Lionela odwiedza Paquita, w pewnym momencie ruszają za psem, który pobiegł na górę. Kiedy bohaterowie schodzą, po odciskach nie ma już śladu.
- W scenie w zoo, kolor sukienki matki Lionela zmienia się na chwilę z szarego na jasnoniebieski, po tym jak kobieta zostaje ugryziona przez małposzczura.
- Podczas masakry w domu, gdy połówka głowy zombie ślizga się w kierunki Rity, podłoga jest niezabrudzona. W następnym ujęciu jest już pełna krwi, lecz za chwilę znowu czysta.
- Lionel karmi siostrę McTevish odchylając jej odciętą głowę. Gdy wkłada ją na swoje miejsce, ślady po kaszy na szyi znikają.
- Gdy zombie ściągają skórę z twarzy jednemu z uczestników przyjęcia, widać przeskok między prawdziwym aktorem a manekinem.
- Gdy Lionel masakruje zombie kosiarką, jego ubranie jest suche i czyste.
- Gdy Lionel wyciąga z radia dziecko-zombie nie ma ono pępowiny, jednak w następnym ujęciu już ją posiada.
- Podczas obiadu, gdy ucho matki Lionela wpada do budyniu, kolczyk zanurza się w nim całkowicie. W następnej scenie jest jednak zupełnie czysty.
- W zoo, gdy Lionel mówi Paquicie o stracie ojca, stoi przed klatką prawie dotykając jej twarzą.
- Gdy skończono film, w budżecie zostało 45.000 $. Peter Jackson wydał je na zrealizowanie sceny z dzieckiem w parku, która jest jego ulubioną.