Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku w Polsce rozwijało się co najmniej kilka projektów małych ciągników hobbistycznych. Maszyny te znajdowały zastosowanie w ogrodach, małych gospodarstwach warzywniczych czy w pracach komunalnych. Wśród nich, jednym z najbardziej znanych był TUR 10D. Istniały także inne próby, nawet z sektora prywatnego, jak choćby Poldek firmy Polpure.

Geneza i kontekst małych ciągników w Polsce Ludowej
Koncepcja budowy małego, zwinnego ciągnika ogrodniczego czy sadowniczego była znana polskim inżynierom już w czasach PRL-u. Mimo to, Ursus - monopolista na rynku produkcji ciągników - niechętnie podchodził do wdrażania mniejszych modeli. Wielkie sady i kombinaty ogrodnicze były państwowe, a prywatni rolnicy nie stanowili dla nich interesującej klienteli. Ponadto, zaprojektowanie od nowa i wdrożenie do masowej produkcji małego ciągnika wymagało znacznych środków finansowych, o które w dobie kryzysu było trudno. W tym czasie Ursus był zajęty uruchamianiem produkcji licencyjnych ciągników MF i spłatą narastających zobowiązań finansowych.
Nie oznaczało to jednak, że o pomyśle całkowicie zapomniano. Za projekt wzięli się ludzie z Wytwórni Urządzeń Komunalnych WUKO, którzy na co dzień tworzyli beczkowozy asenizacyjne, piaskarki, polewaczko-zmywarki i śmieciarki. I tak, na początku lat 80., w okresie najgłębszego kryzysu w PRL, powstał polski ciągnik sadowniczy. Choć konstruktorzy nie mieli wcześniej doświadczenia w projektowaniu ciągników, ich wiedza i chęci okazały się wystarczające. Nazwa ciągnika, TUR, pochodziła od wymarłego 400 lat wcześniej gatunku dzikiego wołu, kojarzonego z siłą i wytrzymałością.
Inne próby i adaptacje
- Wśród małych traktorów powstających w Polsce należy wymienić wszystkie wariacje na temat Dzika (np. Dzik 4K, Jaromka) czy np. Mesko RJS-1 lub WUKO M1.
- Pod koniec lat 60. w Poznaniu stworzono ciągnik Ogar, o którym jednak wiadomo niewiele.
- W latach 80. PFMŻ montowało jugosłowiańskie TV-521 (TV od fabryki Tomo Vinković).
- W latach 90. na rynku pojawili się także polscy przedsiębiorcy, tworzący kolejne traktorki, takie jak Poldek 1CA90, produkowany od 1988 roku.
- Niektóre firmy montowały lub próbowały montować ciągniki sprowadzane z zagranicy. Lubelska Sipma w 1995 roku pokazała na Polagrze łamany miniciągnik MTZ-082 z silnikiem Briggs & Stratton (12,5, 16 lub 18 KM), bazujący na technologii białoruskiego MTZ. Innym projektem tego rodzaju był Urwis 012, oparty na rosyjskim KMZ-012.

Charakterystyka i budowa TUR 10D
TUR 10D był produkowany w Wytwórni Urządzeń Komunalnych WUKO w Stąporkowie w latach 1983-1985. Przyglądając się tej maszynie, trzeba przyznać, że konstruktorzy z WUKO zaskoczyli gigantyczne biuro konstrukcyjne Ursusa, tworząc bardzo udaną maszynę.
Elementy konstrukcyjne i podzespoły
Konstrukcję oparto na półramie rurowej, do której w poprzecznych kołyskach zamocowano oparty na gumowych poduszkach silnik. Z tyłu rama zamontowana jest do zewnętrznej obudowy osłaniającej skrzynię biegów. TUR-10D napędza wysokoprężny, jednocylindrowy, 4-suwowy, chłodzony powietrzem silnik Andoria 1CA90/R1 o pojemności 573 cm³ i mocy 10 KM.
Silnik nie stanowił konstrukcji nośnej, a leżał na rurowej półramie. Przekazuje on moc do skrzyni biegów o 3 przełożeniach do przodu i biegu wstecznym. Ciągnik posiadał pełną instalację elektryczną, a silnik można było uruchomić za pomocą rozrusznika.
Charakterystyczną cechą TUR 10D było wykorzystanie maski od Ursusa C-330, która jednak okazała się za długa. Inżynierowie z WUKO poradzili sobie z tym, przycinając maskę i wspawując ją pod kątem, tworząc tym samym coś na wzór deski rozdzielczej. Wrażenie podobieństwa do "trzydziestki" było więc potęgowane.

TUR 10D był zlepieńcem wielu polskich pojazdów. Wśród podzespołów znajdziemy:
- Silnik: Andoria 1CA90/R1 (wcześniej w Poldek, a także Andoria S-301D, często lądowały do przeróżnych SAM-ów).
- Skrzynia biegów i tylny most: Z Żuka. Skrzynia biegów w TUR 10D jest często utożsamiana ze skrzynią od Dzika. Skrzynia od Dzika posiada dźwignię, która pozwala przenosić napęd tylko na jedno koło (lewe lub prawe), co umożliwia "zacieśnianie" zakrętu.
- Tylne koła: Z FSC.
- Przednie koła: W egzemplarzu z Nieborowa były to tzw. „cytrynki” z pierwszych Polskich Fiatów 126p, później stosowano nowsze felgi z „malucha”.
- Kierownica i przekładnia kierownicza: Z 126p, choć w niektórych egzemplarzach kierownica pochodziła ze starego Żuka.
- Sprzęgło: Tarczowe jednostopniowe, z Żuka.
- Rozrusznik: Prawdopodobnie z Malucha (na linkę) w wersji 1CA90, natomiast w 2CA90 z Żuka.
- Dźwignia ssania i rozrusznika, dźwignia hamulca ręcznego: Z Malucha (dźwignia ssania jest do uruchamiania na linkę, druga dźwignia jest od blokady pedału gazu).
- Fotel: Oryginalne fotele typu Grammer, identyczne jak w Ursusach C-330.
Poza wspomnianym tylnym sterowanym hydraulicznie TUZ-em (Trzypunktowy Układ Zawieszenia), ciągnik wyposażony był w górny zaczep transportowy, dolny rolniczy hitch, belkę narzędziową oraz wałek odbioru mocy (WOM). WOM miał możliwość wykorzystania podczas postoju (średnica końcówki WOM - 35 mm) oraz trójpunktowy układ zawieszenia narzędzi (kat. I). Układ hamulcowy „Poldka” (tutaj kontekst, że podobnie jak w innych małych ciągnikach) to uruchamiane hydraulicznie hamulce bębnowe na tylnej osi oraz mechaniczny hamulec postojowy.
"Z historii polskiego przemysłu ZM Ursus" (1970 r.) /CAŁY FILM/
Przeznaczenie i wymiary
Ten mały 10-konny ciągnik był przeznaczony do pracy w sadach, ogrodach oraz do lekkiego transportu. Jego szerokość wynosiła ledwie 120 cm, co pozwalało mu zmieścić się także w szklarniach czy tunelach foliowych. Wysoki na 138 cm i długi na zaledwie 255 cm, był niezwykle zwrotny nawet w ciasnych pomieszczeniach. Maksymalna prędkość TUR 10D wynosiła niecałe 20 km/h.
W ulotce promocyjnej miniciągnika Poldek (który wypełniał podobną lukę na rynku) można przeczytać, że firma Polpure oferowała szereg maszyn współpracujących z ciągnikiem, np. pług zawieszany jednoskibowy, brona zębowa zawieszana, pielnik zawieszany trzyrzędowy, kultywator z wałem strunowym. Podobne zastosowania miał również TUR 10D, co czyniło go wszechstronnym narzędziem w małych gospodarstwach.
Opinie użytkowników i kwestie eksploatacyjne
Mimo że konstrukcja TUR 10D wywodzi się sprzed lat, traktor prezentuje się całkiem dobrze, a z jego użytkowaniem nie ma większych problemów, o ile jest odpowiednio konserwowany. Jednak, jak każdy złożony z różnych podzespołów pojazd, może generować specyficzne trudności.
Typowe problemy i rozwiązania
Użytkownicy zgłaszali różne problemy związane z eksploatacją TUR 10D:
- Skrzynia biegów: "3 bieg, który wyskakuje", problemy z wytrzymałością przekładni. W oryginalnej konstrukcji Dzika zastosowano koła typu 16", natomiast w TUR 10D koła mają rozmiar 20". Większy rozmiar kół może negatywnie wpływać na wytrzymałość "trybów" przekładni, pomimo niskich prędkości. Moment obrotowy, jaki musi pokonać przekładnia, jest ogromny, zważywszy na wagę pojazdu (ok. 1 T). Sugerowano, że w takiej konstrukcji zamiast długiego wałka, skrzynia od Żuka umieszczona bliżej silnika mogłaby lepiej zmieniać przełożenia.
- Pompa podnośnika hydraulicznego: Często wymaga wymiany, zwłaszcza gdy ciągnik był eksploatowany bez filtra oleju hydraulicznego. Poszukiwana jest oryginalna pompa zębata PZ2K-4 o ciśnieniu roboczym 10MPa, lecz często stosuje się zamienniki. Ważne jest, aby dopasować kierunek obrotów (np. w Turze jest prawoskrętna).
- Sprzęgło: Problemy z "ciągnącym sprzęgłem" są możliwe do naprawy.
- Przekładnia kierownicza: Może mieć spore luzy (nawet 3/4 obrotu), a w niektórych przypadkach była zatarta z powodu braku oleju. Wymaga czyszczenia, smarowania, a czasem wymiany na inną, np. od Syrenki.
- Luzy w belce przedniej: Wymagają wytulejowania otworu.
Dostępność części jest ułatwiona dzięki temu, że TUR 10D jest "zlepieńcem" komponentów z innych polskich pojazdów, takich jak Fiat 126p, Żuk, Dzik czy Ursus C-330.
Kwestie formalne i rejestracja
Pojawiały się pytania dotyczące możliwości poruszania się TUR 10D po drogach publicznych. Jako że jest to ciągnik, do jego eksploatacji na drogach wymagane jest ubezpieczenie OC i rejestracja. Traktory jednoosiowe również są traktowane jako "ciągniki rolnicze" w rozumieniu Prawa o Ruchu Drogowym.
Porównania i alternatywy
Wielu uważa, że najmniejszy produkowany seryjnie polski ciągnik to Ursus C330, jednak TUR 10D udowadnia, że 40 lat temu produkowano w Polsce udane ciągniki ogrodnicze. Użytkownicy, którzy poszukują małego sprzętu do uprawy niewielkich działek (np. 0,7 ha), często porównują TUR 10D z innymi maszynami:
- Współczesne Kuboty i Iseki są trwałe, ale drogie i mogą mieć problem z częściami.
- Zetor 25 lub C-330/T-25 są większe, mają łatwo dostępne części i szeroki wybór używanych maszyn, ale wymagają więcej miejsca do przechowywania i manewrowania.
- Ciągnik jednoosiowy z wózkiem (tzw. Lisek) i pługiem to ciekawa opcja, ale wymaga mocnego silnika i jest trudniejszy w manewrowaniu na małej przestrzeni.
Dziedzictwo i znaczenie
Podobno wyprodukowano około 1000 sztuk TUR 10D. Niestety, ich produkcja została szybko zaniechana, co jest powodem, dla którego dziś jest ich tak mało na rynku. Brak części, problem z silnikami czy ogólne zaniechanie wspierania małych, racjonalizatorskich pomysłów w gospodarce planowej PRL przyczyniły się do krótkiego życia rynkowego tych maszyn.
Mimo to, ciągnik TUR 10D jest przykładem polskiej myśli technicznej i dowodem na to, że wspaniałe konstrukcje nie zawsze muszą być związane z wielkimi fabrykami jak Ursus. Czasem wystarczy geniusz inżynierów i dobre chęci, aby stworzyć praktyczną i cenioną maszynę, która wypełnia lukę na rynku.