W dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie, gdzie rolnictwo i gospodarka komunalna stawiają czoła coraz to nowym wyzwaniom, niezawodność, innowacyjność i solidność sprzętu to klucz do sukcesu. Wóz asenizacyjny, potocznie nazywany szambowozem, pszczółką lub szambiarką, to pojazd o długiej i bogatej historii, która ewoluowała od prostych drewnianych beczek po zaawansowane technologicznie maszyny. Poniższy artykuł przybliża historię tych niezastąpionych pojazdów, od ich początków w Polsce po rozwój wiodących producentów.
Czym jest wóz asenizacyjny?
Pojazd asenizacyjny to pojazd ciężarowy, który służy do wywozu nieczystości ciekłych (fekaliów, ścieków) bezpośrednio z szamb bezodpływowych do punktów zlewnych
Takie pojazdy mogą być również wykorzystywane w innych przewozach, w których wymagany jest podciśnieniowy załadunek. Wóz asenizacyjny należy do pojazdów asenizacyjnych, ale także do maszyn rolniczych. W odróżnieniu od szambiarek używanych w nieskanalizowanych skupiskach ludzkich, beczki asenizacyjne mają za zadanie pobieranie, transportowanie i rozlewanie gnojówki oraz gnojowicy na pola uprawne i pastwiska.
Budowa i zasada działania
Głównym elementem wozu asenizacyjnego jest zbiornik z otworem czerpalno-spustowym, zaworem i włazem. Do efektywnego czerpania potrzebny jest również wydajny kompresor. Nieczystości, na przykład znajdujące się w szambie, zasysane są do zbiornika pojazdu asenizacyjnego dzięki podciśnieniu wytwarzanemu przez kompresor. Elastyczny przewód ssawno-spustowy o średnicy około 110 mm, zakończony szybkozłączem, umożliwia zassanie także frakcji stałych. Cysternę opróżnia się pod wpływem nadciśnienia wytworzonego przez pompę lub grawitacyjnie - w tym celu zbiornik ustawiony jest pochyło na podwoziu.

Asenizacja wczoraj i dziś
Asenizacja to zabieg sanitarny, który polega na pobieraniu płynnych nieczystości i ich przewożeniu za pomocą specjalnie do tego przystosowanych pojazdów do miejsc, w których nieczystości te mogą być stosowane jako nawóz. Jest to możliwe dzięki właściwościom gleby ulegającej samooczyszczaniu, jednakże proces musi być ściśle kontrolowany i przeprowadzany z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.
Kiedyś asenizacja stanowiła rewolucję w zakresie warunków bytowych ludzi, zgromadzonych w dużych skupiskach. Stopniowo traciła ona znaczenie wraz z rozwojem sieci kanalizacyjnej. W rolnictwie asenizacja jest jednak bardzo ważnym elementem gospodarki, zapewniając glebie żyzność, a rozwijającym się w niej roślinom - dostęp do niezbędnych składników odżywczych. Aby bezpiecznie pobierać, przewozić i rozlewać nieczystości, potrzebne są specjalne pojazdy i maszyny, wśród których znajduje się wóz asenizacyjny czy beczka asenizacyjna. Beczkowóz może również służyć do podlewania upraw, być przewoźnym poidłem, a nawet sposobem na transportowanie wody pitnej w razie awarii lub klęski naturalnej.
Pionierzy polskiej asenizacji: Star 200 i produkcja w Kościanie
Star 200 - długowieczność w praktyce
Historia współczesnego wykorzystania klasycznych pojazdów asenizacyjnych może zaskakiwać. Na rynku nadal istnieje miejsce dla pojazdów, które z powodzeniem służą przez dekady. Przykładem jest Star 200 z 1987 roku, który, pomimo swojego wieku, nadal pracuje jako wóz asenizacyjny na polu biwakowym w Giżycku. Rafał Jankojć, jego właściciel, poszukiwał wozu asenizacyjnego dla swojego obiektu, którego potrzeby potrafią przekroczyć nawet 300 tys. litrów płynnych nieczystości na sezon. Star 200 zwrócił jego uwagę idealnym stanem technicznym, wyglądającym "jakby dopiero wyjechał on z fabryki!". Aż 99 procent części wyglądało na oryginalne i nie nosiło śladów eksploatacji.

Ciężarówka od dwóch lat wywozi nieczystości, latem wyjeżdżając codziennie, a jednocześnie daje radość jako maszyna historyczna. Okazała się "strzałem w dziesiątkę" dzięki prostej konstrukcji i bajecznie niskim cenom eksploatacji - roczne wydatki na filtry i oleje zamykają się w 400 złotych. Wszelkie prace konserwacyjne Rafał przeprowadza osobiście, wraz z synem. Dotychczas nie było nawet najmniejszej awarii, co przy obecnym przebiegu 3,3 tys. kilometrów nie jest zaskoczeniem.
Star 200, traktowany niczym klasyk, jest trzymany pod zadaszeniem i zimą rzadko wyjeżdża na drogi. Ponad jedna trzecia dotychczasowego przebiegu została pokonana przy okazji jednego zlotu - ciężarówka uczestniczyła w konwoju na 8. imprezę z serii Legenda Stara, pokonując 1200 kilometrów w 3 dni. Próba ta odbyła się w pełni bezawaryjnie, a sam wóz asenizacyjny zdobył I miejsce w konkursie elegancji w Starachowicach.
Wśród zalet właściciel wymienia opony bezdętkowe, poprawiające bezpieczeństwo, oraz współczesne fotele, wyglądające identycznie jak w osobowym Daewoo Matizie. 6,8-litrowy, 150-konny silnik wykazuje apetyt na poziomie 20 litrów na 100 kilometrów. Wadą jest wcześniejszy wariant 5-biegowej przekładni, jeszcze niezsynchronizowany, co wymaga podwójnego wysprzęglania i obniża komfort jazdy. Rafał przymierza się do pewnego odejścia od oryginału, aby poprawić ten aspekt.
Pierwszy polski wóz asenizacyjny - historia z Kościana
Historia produkcji wozów asenizacyjnych w Polsce zaczyna się w latach 20. XX wieku, kiedy Stanisław Helwig rozpoczął w Czempiniu działalność gospodarczą pod szyldem „Maszyny Rolnicze i Warsztaty Naprawcze”. W połowie lat 30. przeniósł firmę do Kościana. Upaństwowiona firma zaczęła produkować urządzenia dla gorzelni i innych zakładów przemysłu rolnego.
W rozrastającym się zakładzie, w latach siedemdziesiątych, rozpoczęto produkcję wozów asenizacyjnych. Licencję kupiono od niemieckiej firmy HOLZ. Pierwszy wóz asenizacyjny wyprodukowany w Polsce, o pojemności 2,8 tys. metrów sześciennych, powstał w Kościanie z końcem 1972 roku.

Ewolucja technologiczna i czołowi producenci
Zunhammer - od drewna do GRP i precyzyjnego rolnictwa
Korzenie firmy Zunhammer, niemieckiego producenta, sięgają 1956 roku, kiedy to Sebastian Zunhammer senior założył bednarnię. Już dwa lata później, w 1958 roku, fabrykę opuścił pierwszy wóz asenizacyjny z drewnianą beczką, rozpoczynając tym samym imponującą podróż firmy ku pozycji lidera. Przełomowym momentem był rok 1972, kiedy to Zunhammer rozpoczął produkcję zbiorników poliestrowych wzmocnionych włóknem szklanym (GRP). To właśnie wtedy narodziło się motto, które do dziś przyświeca firmie: “Transportujemy gnojowicę - a nie stal” (“Wir transportieren Gülle - keinen Stahl”), podkreślające zaangażowanie w tworzenie lekkich, a jednocześnie niezwykle wytrzymałych maszyn.

Jakość maszyn Zunhammer potwierdzają doświadczenia użytkowników. W gospodarstwie Państwa Błaszkiewicz w Rakowie, specjalizującym się w hodowli trzody chlewnej, sercem technologii aplikacji płynnych nawozów był leciwy beczkowóz Zunhammer K15 z 1994 roku. Sprowadzony do Polski w 2010 roku, ten weteran wśród beczkowozów do dziś sprawuje się znakomicie, co jest najlepszym dowodem na legendarną trwałość maszyn Zunhammer. W 2023 roku Państwo Błaszkiewicz zdecydowali się na kolejną inwestycję, wybierając nowy wóz asenizacyjny Zunhammer SKE 19,5, kontynuując zaufanie do marki.
Kluczowe atuty Zunhammer to niewielka masa własna dzięki zastosowaniu lekkich i wytrzymałych kompozytów, co minimalizuje ugniatanie gleby. Firma jest prekursorem w dziedzinie technologii NIRS (spektroskopii w bliskiej podczerwieni), umożliwiającej precyzyjny pomiar składników odżywczych w gnojowicy w czasie rzeczywistym. Ich filozofia opiera się na innowacyjności (od drewnianych beczek po zaawansowane systemy NIRS), solidności potwierdzonej przez dziesięciolecia eksploatacji oraz bezpieczeństwie dla operatora i środowiska.
Rekordia (Meyer-Lohne) - niemiecka jakość i innowacje w rolnictwie
Niemiecka firma Meyer-Lohne, producent wozów asenizacyjnych marki Rekordia, kładzie duży nacisk na solidne podwozie i przestrzeganie przepisów dopuszczających maszyny do ruchu drogowego. Każda beczka bez wyjątku przechodzi badania w niemieckim instytucie TÜV, który szczegółowo określa naciski przenoszone na osie oraz przez dyszel na zaczep ciągnika. Jeśli wartości dopuszczalne zostaną przekroczone, wóz asenizacyjny nie trafia do sprzedaży.
Leszek Jemielity i Tomasz Głębocki, rolnicy z Szabłów Starych koło Łomży, zdecydowali się na zakup wozów asenizacyjnych Rekordia. Duże, pozornie przewymiarowane koła odwdzięczają się znacznie niższym zużyciem paliwa, mniejszym ugniataniem gleby, a przede wszystkim możliwością wjechania na łąkę lub pole przy niekorzystnych warunkach terenowych. Osie i wózek łączący pochodzą od renomowanego niemieckiego specjalisty od układów jezdnych i zawieszenia, firmy BPW.
Wóz asenizacyjny Leszka Jemielitego, o pojemności blisko 18 000 litrów, współpracuje z ciągnikiem Fendt 312 Vario TMS. Sercem maszyny jest pompa ślimakowa o wydajności 4000 l/min. Do zasysania płynnego nawozu służy opuszczane hydraulicznie ramię, współpracujące ze stacją dokującą. W gospodarstwie Jemielity’ego gnojowica przepuszczana jest przez zainstalowany na wozie system MeyloCut, który najpierw grawitacyjnie oddziela kamienie i inne ciężkie ciała obce, a następnie rozdrabnia nawóz za pomocą trzyramiennego wirnika z ostrzami. Rozdrabniacz MeyloCut może wirować w obu kierunkach, co wydłuża jego żywotność. Kontrolę stanu napełniania umożliwia wskaźnik wskazówkowy z pływakiem oraz szklany wziernik.
Rekordia Leszka Jemielitego wyposażona jest w układ automatycznego przełączania zaworów w tryb mieszania po całkowitym napełnieniu zbiornika. Do regulacji dawki nawozu służy zawór upustowy. Przy prędkości jazdy 3,5 km/h wóz daje dawkę 35 m³/ha i szerokość rozrzutu 15 m. Do aplikacji gnojowicy służy rozlewacz szerokościowy z centralnie umieszczonym trzpieniem rozbijającym strumień cieczy. Pełny wóz o wadze ponad 20 ton, z potężnymi oponami flotacyjnymi i odpowiednio rozłożonym ciężarem, imponuje trakcją nawet na świeżo zaoranym, mokrym polu. Wszystkie wozy Meyer-Lohne wyposażone są w system automatycznej regulacji ciśnienia hamowania ALB, co zwiększa żywotność opon.
Tomasz Zabłocki, sąsiad Leszka Jemielitego, nabył za 24 000 euro netto maszynę Rekordia VW 11.200E o pojemności 11 200 litrów. Ten wóz wykorzystuje podciśnieniowy układ napełniania z chłodzonym powietrzem kompresorem łopatkowym Star 60 włoskiej produkcji Battioni Pagani. Rekordia Tomasza Zabłockiego jest osadzona na pojedynczej osi BPW i współpracuje z ciągnikiem Same Explorer 95 Classic. Maszyna wykorzystuje m.in. dostępny za dopłatą akcelerator napełniania, czyli przyspieszacz przepływu przypominający budową pompę odśrodkową. Czas napełniania zbiornika Rekordii Tomasza Zabłockiego wynosi zaledwie 3 minuty. Do obserwacji stanu załadowania służy przezroczysty rurowy wskaźnik. Dawka rozlewu nawozu jest ustalana jedynie prędkością jazdy - około 36 m³/ha na łąkę i niespełna 50 m³/ha pod kukurydzę.
tags: #woz #asenizacyjny #stary