Incydent ze strzelaniną w Bystrzycy Kłodzkiej: Areszt i kontrowersje

W Bystrzycy Kłodzkiej doszło do tragicznego incydentu ze strzelaniną, w wyniku którego życie stracił 26-letni mężczyzna. Sprawa, w której głównym podejrzanym jest instruktor strzelectwa Borys B., wywołała szerokie dyskusje na temat bezpieczeństwa, obrony koniecznej i działań lokalnych służb.

Tragiczne wydarzenia w Bystrzycy Kłodzkiej

Informacje o dramatycznych wydarzeniach zaczęły napływać w nocy z czwartku na piątek, 10 kwietnia. Jako pierwsza o zdarzeniu poinformowała TV Kłodzka, podając, że doszło tam do incydentu z użyciem broni palnej. Portal klodzko24.eu doprecyzował, że padło sześć strzałów, a w zdarzeniu uczestniczyły cztery osoby. Okazało się, że ofiara prawdopodobnie była jednym z napastników. Policja pod nadzorem prokuratury rozpoczęła ustalanie dokładnego przebiegu wydarzeń.

Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem na jednym z osiedli w Bystrzycy Kłodzkiej, około godziny 22:30. Z relacji prok. Mariusza Pindery z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy wynika, że trzech młodych mężczyzn, będąc pod wpływem alkoholu, kręciło się po osiedlu i zaczepiało przechodniów, awanturując się. Wcześniej doszło do zdarzenia pod jednym ze sklepów, gdzie mieli kogoś uderzyć. Nic nie wskazuje na to, by zaatakowany pod sklepem z alkoholem mężczyzna od razu zgłosił sprawę na policję. Jedna z mieszkanek osiedla widziała go idącego z zakrwawioną twarzą.

Później spod sklepu trójka agresorów przeszła na osiedlowy plac, gdzie spotkali Borysa B., który spacerował z psem. Doszło między nimi do awantury. Mężczyźni rozstali się, a Borys B. wrócił do domu, zostawił psa, wziął karabinek automatyczny i ponownie wyszedł, by spotkać agresorów. Znów doszło do kłótni. Borys B. wyciągnął karabin, oddał jeden strzał ostrzegawczy, a później serię około pięciu strzałów w kierunku 26-letniego Krzysztofa L., który zginął na miejscu. Pozostali dwaj napastnicy uciekli, by później wrócić na miejsce zdarzenia i próbować pomóc nieżyjącemu koledze. W sobotę rano zgłosili się na policję jako świadkowie, po wytrzeźwieniu.

Świadkowie zdarzenia opowiadali o strasznych wyzwiskach i wulgaryzmach, które było słychać między 22:00 a 22:30. Wielu mieszkańców bało się wyjść przed blok, a strzały początkowo były mylone z petardami. Prokuratura ustaliła przebieg zajścia na podstawie zeznań świadków i nagrań z osiedlowych kamer.

Rekonstrukcja wydarzeń strzelaniny w Bystrzycy Kłodzkiej

Zatrzymanie i zarzuty wobec Borysa B.

Borys B. zadzwonił do swojego znajomego policjanta, informując go o zdarzeniu. Gdy policja udała się do jego mieszkania, zatrzymała go na klatce schodowej. Mężczyzna miał przy sobie większą sumę pieniędzy, spakowane rzeczy osobiste oraz paszport. Okazało się, że legalnie posiadał broń i był instruktorem strzelectwa.

W niedzielę Borys B. usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Podejrzany nie przyznał się do winy i twierdził, że działał w obronie koniecznej. Prokuratura wniosła do sądu o tymczasowy areszt dla mężczyzny. W poniedziałek Sąd Rejonowy w Kłodzku przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o aresztowaniu podejrzanego na dwa miesiące. Sąd wskazał na obawę matactwa oraz grożącą podejrzanemu wysoką karę, w tym karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Śledztwo prokuratury i kwestia obrony koniecznej

Prokuratura Okręgowa w Świdnicy kwestionuje tezę o obronie koniecznej. Prok. Mariusz Pindera podkreśla, że okoliczności zdarzenia, w których Borys B. po pierwszej scysji wrócił do domu, a następnie celowo wrócił na miejsce z karabinkiem, są niewytłumaczalne. Prokurator zaznacza, że gdyby Borys B. czuł się zagrożony, mógł wezwać policję, a ponowne udanie się na miasto z bronią w środku nocy wskazuje na zamiar bezpośredniego spowodowania zgonu. Prokuratura uważa, że było to w pełni świadome oddanie strzału w kierunku człowieka.

Sekcja zwłok Krzysztofa L. wykazała, że znaleziono przy nim kastet. Po strzale ostrzegawczym, kolejne pociski trafiły 26-latka w uda (dwa), brzuch i podbrzusze (dwa), a jedną ranę miał w klatce piersiowej. Rana w klatce piersiowej okazała się śmiertelna.

Od kłótni do strzelaniny. Borysowi B. grozi od 10 lat do dożywocia

Reakcja społeczna i zarzuty mieszkańców

Decyzja o areszcie spotkała się z protestami mieszkańców i bliskich instruktora, którzy wierzą w jego niewinność i twierdzą, że działał w obronie koniecznej. Ojciec chrzestny Borysa B., pan Łukasz, mówił, że "z człowieka, który jest prawy, zrobili bandytę" i podkreślał, że Borys B. jest bardzo dobrym człowiekiem, miał pozwolenie na broń i był żołnierzem.

Uczestnicy protestu podkreślają, że grupa młodych mężczyzn terroryzowała okolicę od dłuższego czasu, a po oddaniu strzału ostrzegawczego, agresorzy nie mieli prawa biec w jego kierunku. Na zbiórce założonej przez rodzinę na pomoc prawną dla Borysa B. zebrano już ponad 400 tys. złotych, a większość mieszkańców Bystrzycy Kłodzkiej stoi murem za nim.

Podczas programu na żywo "Uwaga!" na żywo rozgorzała burzliwa dyskusja o braku bezpieczeństwa w mieście. Jakub D., jeden z trzech agresywnych mężczyzn, przedstawił swoją wersję wydarzeń, która dla wielu okazała się niewiarygodna. Mieszkańcy skarżyli się na brak patroli policji i straży miejskiej wieczorami oraz na reakcję służb. Jeden z mieszkańców opowiedział, że po zadzwonieniu na 112 w związku z bójką, usłyszał poradę "Jakoś się dogadajcie".

Bezpieczeństwo w Bystrzycy Kłodzkiej: Perspektywa władz i służb

Burmistrzyni Bystrzycy Kłodzkiej, Renata Surma, w rozmowie z reporterką Magdaleną Zagałą, zwróciła uwagę na ograniczone możliwości gminy w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa. Podkreśliła, że gmina jest obszarowo większa niż Wrocław, biedna, a mimo to kilka lat temu powołała straż miejską. Stan liczebny straży miejskiej jest jednak niewielki - razem z komendantem są tylko czterej strażnicy na całe miasto i 40 miejscowości.

Komendant straży miejskiej, Tomasz Erdmański, deklarował, że przed tragedią codziennie były patrole straży miejskiej, rano i popołudniu, a twierdzenia mieszkańców o niewidzeniu patroli są ich subiektywną oceną. Przy blisko 10 000 mieszkańców Bystrzycy, jeden strażnik miejski przypada na 2500 mieszkańców. Komendant stwierdził, że z takim stanem osobowym starają się zapewnić ład i porządek w mieście.

Policja z Kłodzka, która udzieliła odpowiedzi po wysłaniu zapytania w tej sprawie, poinformowała, że od początku roku na osiedlu, gdzie doszło do strzelaniny, policjanci interweniowali 32 razy, jednak w innych sprawach niż chuligańskie wybryki czy bójki. Policja zapewnia, że przestępczość spada o 20 procent rok do roku, a obsada komisariatu w Bystrzycy jest prawie pełna, brakuje tylko jednego funkcjonariusza.

Burmistrzyni Renata Surma wyraziła obawy dotyczące likwidacji etatów i wakatów w policji, a także wskazała, że pod komendę policji podlega około 24 tys. mieszkańców dwóch gmin - Bystrzycy Kłodzkiej i Międzylesia. Podkreśliła, że jeżeli jest jeden patrol na dwie gminy, to w przypadku jednoczesnych zdarzeń w Bystrzycy Kłodzkiej i Międzylesiu, powstaje problem.

Mapa Bystrzycy Kłodzkiej z oznaczeniem miejsca zdarzenia

Inne incydenty budzące niepokój

Niezależnie od opisywanej strzelaniny, funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Bystrzycy Kłodzkiej podjęli natychmiastowe działania po pojawieniu się w sieci nagrania, które przedstawiało wyjątkowo brutalne zachowania wobec młodego mężczyzny. Incydent miał miejsce we wrześniu ubiegłego roku, a nagranie z jego przebiegu istniało już wówczas, jednak sprawa nie została wcześniej zgłoszona organom ścigania. Dopiero po udostępnieniu filmu w internecie policjanci rozpoczęli intensywne czynności.

W ciągu kilkunastu godzin zatrzymano cztery osoby - trzech mężczyzn oraz kobietę - podejrzewanych o udział w zdarzeniu. Przedstawiono im zarzuty m.in. dotyczące wspólnego i bezprawnego pozbawienia wolności, naruszenia nietykalności cielesnej oraz narażenia pokrzywdzonego na utratę zdrowia i życia. Dodatkowo zatrzymanej kobiecie przedstawiono zarzut posiadania środków odurzających. W tej sprawie prokuratura nie zdecydowała o zastosowaniu tymczasowego aresztowania.

tags: #yanmar #bystrzyca #klodzka