Pjongczang: Upadki i dramaty na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich

Zimowe Igrzyska Olimpijskie to czas triumfów, rekordów i niezapomnianych chwil, ale także momentów dramatycznych, a czasem tragicznych. Historia igrzysk naznaczona jest wypadkami i upadkami, które wstrząsały światem sportu. Od problemów ze śniegiem w Innsbrucku, przez śmiertelne wypadki saneczkarzy i narciarzy, aż po pamiętne wywrotki, takie jak ta w Pjongczangu, igrzyska wielokrotnie pokazywały swoje ciemniejsze oblicze.

Wyzwania i przygotowania do Igrzysk w Pjongczangu

Przygotowania do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu wiązały się z wieloma wyzwaniami, zwłaszcza dla mniej doświadczonych ekip. Polscy bobsleiści, na przykład, przybyli do Korei jako ostatnia ekipa, pięć dni po wszystkich, co dawało rywalom przewagę aż ośmiu ślizgów. Mimo to, Mateusz Luty należał do grona najlepiej zjeżdżających pilotów na torze „Alpensia Sliding Centre” podczas ostatnich zawodów Pucharu Świata.

Trudny początek sezonu i znaczenie sprzętu

Początek sezonu dla polskich bobsleistów był trudny z powodu kontuzji Mateusza Lutego (złamany palec). Mimo kłopotów zdrowotnych, dwójce udało się zajmować miejsca w czołowej „16” w każdych zawodach Pucharu Świata, a w St. Moritz uplasowali się nawet na 11. pozycji. Mistrzostwa Europy w Winterbergu ukończyli na 12. miejscu. Start w mistrzostwach świata w Königssee nie powiódł się tak, jak zaplanowano, kończąc zmagania na 20. miejscu.

W konkurencji czwórek, polska ekipa miała dwa cele: uniknięcie wywrotek, które zdarzały się w poprzednich sezonach, i poprawę czasów startu. W drugim przypadku, nie wszystko ułożyło się po myśli, na co duży wpływ miał sprzęt. W bobslejach, dobry sprzęt jest niezwykle ważny, a wiele ekip inwestuje w nowe rozwiązania i szkoli nowych zawodników. Polska dwójka firmy BTC spisywała się znakomicie w sezonie 2016/2017, ale w czwórkach dysponowali najstarszym bobem, co porównywano do sytuacji, w której „stary Opel ściga się z nowym BMW”.

Plany i oczekiwania przed Igrzyskami

Jeśli uda się znaleźć odpowiednie finanse, polska ekipa bobslejowa planowała zorganizować cztery zgrupowania letnie (od maja do sierpnia) oraz dwa zgrupowania na ścieżce lodowej, ze szczególnym naciskiem na wskakiwanie do bobsleja. Jeżeli zawodników ominą kontuzje i uda się zrealizować plany szkoleniowe, istniały realne szanse na czołową „12”, a nawet „10”. W czwórkach kluczowe było zainwestowanie w rozwój sprzętu.

Dramatyczne wydarzenia na Igrzyskach Olimpijskich

Igrzyska Olimpijskie to nie tylko sport, ale i ludzkie dramaty. Historia pamięta przypadki, gdy śmierć zaglądała na olimpijskie trasy.

Innsbruck 1964: Walka ze śniegiem i tragiczne wypadki

Igrzyska w Innsbrucku w 1964 roku były szokiem dla wielu z powodu braku naturalnego śniegu. W głównym mieście imprezy przez ponad miesiąc nie było opadów, co zmusiło organizatorów do zwożenia około 25 tys. ton śniegu z wysokich partii gór, przy pomocy nawet wojska. Aura zakpiła sobie z organizatorów, którzy zamiast odśnieżania, musieli ratować się transportem śniegu.

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Innsbrucku w 1964 roku - walka ze śniegiem

Pierwszy dzień igrzysk, 29 stycznia, był jeszcze większym szokiem. Flagi wszystkich państw opuszczono do połowy i zarządzono minutę ciszy. Zaledwie kilka dni wcześniej, podczas ostatnich treningów, zginęło dwóch sportowców: saneczkarz Kazimierz Kay-Skrzypecki i narciarz alpejski Ross Milne.

Tragedia Kazimierza Kay-Skrzypeckiego

Pierwszą ofiarą zimowych igrzysk był Kazimierz Kay-Skrzypecki, urodzony w Polsce inżynier, który startował pod flagą brytyjską. Zginął 23 stycznia, dwa dni po wypadku na torze w Igls. Stracił panowanie nad sankami, został wyrzucony z toru i uderzył o ziemię. Saneczkarstwo debiutowało wtedy wśród dyscyplin olimpijskich, a tor w Igls nie należał do najbezpieczniejszych. Rok wcześniej podczas próby przedolimpijskiej doszło tam do kilku groźnych wywrotek. Bezpośrednią przyczyną tragedii mógł być błąd wiekowego już sportowca lub kiepskie warunki na torze, gdzie z powodu dodatnich temperatur momentami płynęła woda. Zawody były wielokrotnie przekładane, nawet na godziny nocne, a jak wspomina „Kronika Sportu”, „więcej było wywrotek i wypadnięć z toru niż poprawnych przejazdów”.

Wypadek Rossa Milne’a

Zaledwie na cztery dni przed inauguracją igrzysk doszło do kolejnego dramatu. 19-letni narciarz alpejski Ross Milne, jeden z sześciu reprezentantów Australii, zginął 25 stycznia podczas pierwszego oficjalnego treningu w zjeździe. Milne wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Organizatorzy początkowo twierdzili, że wypadek był wynikiem błędu niedoświadczonego zawodnika. Późniejsze ustalenia wykazały jednak, że Milne musiał gwałtownie zahamować, aby nie wjechać w grupę innych narciarzy, którzy odbywali trening na stoku. Przyczyną wypadnięcia Australijczyka z trasy był fatalny błąd organizatorów, którzy zaplanowali treningi w zbyt małych odstępach czasu. Austriackie gazety jeszcze przed wypadkiem pisały o bardzo niebezpiecznym profilu trasy, zwracając uwagę na rosnące tuż obok drzewa i „splątane gałęzie, arsenał włóczni skierowanych wprost w kierunku zawodników”.

Albertville 1992: Zderzenie z ratrakiem

Podczas igrzysk w Albertville w 1992 roku doszło do tragicznego wypadku z udziałem szwajcarskiego narciarza szybkiego Nicolasa Bochataya. 27-letni Bochatay, mistrz Szwajcarii, brał udział w pokazowej konkurencji w Les Arcs. Dzień przed zaplanowaną konkurencją, podczas rozgrzewki, Bochatay wpadł na ratrak, który wciąż znajdował się na trasie. Zginął na miejscu. Rozpoczęto poszukiwania winnych; niektórzy świadkowie zeznali, że ratrak stał niezabezpieczony, inni, że maszyna pracowała, dając sygnały świetlne i dźwiękowe. W toku śledztwa okazało się również, że zawodnik trenował na zwykłych nartach do slalomu giganta, a nie na specjalnych nartach do narciarstwa szybkiego.

Zimowe Igrzyska Olimpijskie Albertville 1992 cz.1

Nie był to pierwszy przypadek śmiertelnego zderzenia z ratrakiem podczas igrzysk. W Calgary w 1988 roku w podobnych okolicznościach zginął główny lekarz ekipy austriackiej, Joerg Oberhammer. Zderzył się z technikiem kanadyjskiej telewizji, a następnie wpadł pod gąsienice ratraka przygotowującego trasę.

Vancouver 2010: Czarny zakręt numer 15

Ostatnim i najgłośniejszym przypadkiem śmierci na igrzyskach była historia 21-letniego saneczkarza Nodara Kumaritaszwiliego z Gruzji, który zginął zaledwie kilka godzin przed ceremonią otwarcia zawodów w Vancouver w 2010 roku. Nowy tor w Whistler był znany z bardzo wysokich prędkości, osiągających nawet 154 km/h, co sprawiało problemy nawet najbardziej doświadczonym saneczkarzom. Kumaritaszwili, który wcześniej wyrażał obawy co do niektórych odcinków toru, wypadł z sanek tuż po wyjściu z zakrętu numer 15 i uderzył w słup podtrzymujący dach obiektu. Zginął na miejscu, zjeżdżając z prędkością blisko 144 km/h.

Początkowo organizatorzy wskazywali na błąd zawodnika, ale późniejsze raporty, m.in. Międzynarodowej Federacji Saneczkarskiej (FIL), wykazały, że przyczyną wypadku był błąd Gruzina, ale zaznaczono, że zadziałały również „inne czynniki”, przede wszystkim nadmierna prędkość toru. Okazało się, że obiekt w Whistler był szybszy niż pierwotnie zakładano o ponad 15 km/h. Rodzina zmarłego i gruzińscy trenerzy podkreślali, że nawet doświadczeni zawodnicy mieli problemy na tym torze.

Wybitne postacie Igrzysk w Pjongczangu

Mimo dramatycznych wydarzeń, Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu przyniosły wiele wspaniałych sportowych osiągnięć.

  • Johannes Høsflot Klæbo (biegi narciarskie): Młody Norweg wdarł się do czołówki biegów narciarskich, zdobywając trzy złote medale w sprincie indywidualnym i drużynowym oraz w sztafecie 4x10 kilometrów.
  • Martin Fourcade (biathlon): Francuski biathlonista dołożył do swojego dorobku trzy złote medale olimpijskie w biegu masowym, pościgowym i w sztafecie mieszanej.
  • Marit Bjørgen (biegi narciarskie): Norweska biegaczka zdobyła pięć medali (dwa złote, jeden srebrny i dwa brązowe), stając się najbardziej utytułowaną sportsmenką w historii zimowych igrzysk olimpijskich.
  • Simen Hegstad Krüger (biegi narciarskie): Norweski biegacz zaskoczył, zdobywając złoto w biegu łączonym na 30 km mimo wywrotki niedługo po starcie, a także złoto w sztafecie i srebro na 15 km stylem dowolnym.
  • Martin Johnsrud Sundby (biegi narciarskie): Był ważnym punktem sztafety swojego kraju i wraz z Klæbo triumfował w sprincie drużynowym, zdobywając dwa złote medale i jeden srebrny.
  • Laura Dahlmeier (biathlon): Niemiecka biathlonistka wywalczyła trzy medale: złoto w sprincie i biegu pościgowym, oraz brąz w biegu indywidualnym.
  • Eric Frenzel (kombinacja norweska): Niemiecki dwuboista zdobył trzy medale: dwa złote (na normalnym obiekcie i w drużynie) oraz brąz na dużym obiekcie, stając się jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii kombinacji norweskiej.

Wywrotki w Pucharze Świata w Ostersund

W Pucharze Świata w szwedzkim Ostersund, w rywalizacji paraolimpijskiej, również nie obyło się bez wywrotek.

  • Witold Skupień (LW5/7): Odczuwający ból po wczorajszej wywrotce, zajął piąte miejsce w biegu grupy stojącej na 17,6 km, walcząc zacięcie o triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Mimo wywrotki, z dorobkiem 355 punktów, wciąż przewodził temu zestawieniu.
  • Kamil Rosiek (LW12): W rywalizacji grupy siedzącej panów, zajął czwarte miejsce na dystansie 15 km techniką łyżwową.
  • Iweta Faron (LW8): Paraolimpijska debiutantka z Pjongczangu uplasowała się na szóstym miejscu w ośmioosobowej stawce biegających w pozycji stojącej kobiet.
  • Piotr Garbowski (B3): W grupie biegaczy z dysfunkcją narządu wzroku zajął siódmą pozycję.

tags: #pyeongchang #wywrotka #na #starcie